Matka dziecka nie puściła na wycieczkę

Córka Pierwsza wyjazd ma w przedszkolu, do teatru jakiegoś. Autokarem. Pierwsze co MS skojarzyła myśląc o wycieczce autokarowej, to było „śmierć na drodze”. Na bank autokar będzie stary, kierowca nawalony w cztery dupy i wszyscy zginą na przełęczy… albo na Estakadzie Kwiatkowskiego*. Potem jednak pomyślała, że wycieczek autokarowych będzie jeszcze sporo. W przedszkolu, w szkole, że MS sama autokarem jeździła. Ba! Południową Europę zjeździła autokarem i bać się zaczęła dopiero, gdy raz wracała z Ukrainy i kierowcy najwyraźniej się bardzo spieszyło do domu…

I miała MS jednak dziecko na wycieczkę puścić, ale najpierw nie miała kasy, a gdy już miała, to CP się rozchorowała, przesiedziałyśmy obie tydzień w domu i to był właśnie ten tydzień, kiedy rodzice dokonywali wpłat na poczet wycieczki. I dla CP miejsca już nie starczyło. I teraz MS musi wytłumaczyć córce, że zamiast przedszkola, zamiast wycieczki, dzień musi spędzić rodzinnie. MS chyba z kasy wyskoczy i zafunduje córkom godzinę w sali zabaw, lody, basen czy inny szajs, żeby odkupić winy. I już zbiera stówę na przedszkolny piknik rodzinny, na który wszyscy dojadą…. autokarem.

Zaprawdę powiadam Wam, MS by zbankrutowała, jakby zaczęła wszystkie swoje lęki leczyć psychiatrycznie…

 

 

* Taka malownicza trasa z Gdyni na Obwodnicę Trójmiasta.


33 thoughts on “Matka dziecka nie puściła na wycieczkę”