Moje dzieci są brudne, a ja zła

Moje dzieci są brudne, a ja zła

Przyszła Córka Druga z podwórka. Czarna na rękach, czarna na buzi, zęby też czarne.

– Smakują ci czarne porzeczki? – spytałam.

– Skąd wiedziałaś, że jadłam czarne porzeczki?

Jagód w ogrodzie nie mamy, porzeczek 3 wielkie krzewy. Tak, jestem Szerlok.

Gdy pojechałam wczoraj z córkami na plac zabaw i spotkałam się z naszą ex sąsiadką, ta przyznała:

– Odkąd mieszkacie na wsi, te twoje dzieci są jakieś takie… brudne.

I to komplement był. Wiadomo. Niestety nic a nic córki od tego mieszkania na wsi nie zmądrzały. Pierdylion razy mówiłam im, że nie mają rzucać hulajnóg byle gdzie. Bo po pierwsze niszczą się, po drugie nie można spokojnie wyjechać autem z podjazdu, po trzecie, ktoś się kiedyś na nie połasi, skoro nie są byle jakie i leżą tuż pod furtką.

No i dzisiaj hulajnogi rzucone byle jak na podjazd zniknęły.

Czekam aż córki się zorientują, że nie mają na czym jeździć…

Bo tylko ja wiem, gdzie są…

a mieszkanie się samo nie odkurzy….


25 thoughts on “Moje dzieci są brudne, a ja zła”