Nie można dziecku kłamać…

Nie można dziecku kłamać…

I przyszedł kominiarz. Kto nie wie o co chodzi, proszony jest o nadrobienie zaległości tutaj.

Kominiarz czarny jak noc, niski i zaokrąglony. Nie, nie wysoki brunet w gajerze. Przyszedł i został wtajemniczony. Bo zasadniczo Córki Pierwszej nie miało dzisiaj być w domu. Ale nie poszła do przedszkola, więc była i trzeba było zachować twarz.

Poszedł więc kominiarz na dach, poszedł do kotłowni, wyczyścił, co trzeba było wyczyścić, wkroczył do naszego mieszkania i powiedział:

– To gdzie jest ta dziewczynka, która wczoraj posprzątała pokój?

Córka Pierwsza stanęła jak wryta, ręką tylko wskazała na drzwi pokoju, kominiarz wszedł, zapewnił, że mu się taki pokój podoba i że będzie przychodził częściej….

Dostał napiwek.

Ale wizyta takiego kominiarza kosztuje tyle, że jednak taniej wyszłoby zatrudnienie raz w miesiącu pani do sprzątania pokoju.


32 thoughts on “Nie można dziecku kłamać…”