One….wiedzą

Córki zdają sobie sprawę, że moja cierpliwość nie jest z gumy. Ba, ona nawet z gumki nie jest. Jest tyci tyci gumeczką, która bardzo szybko potrafi pęknąć (wszelkie skojarzenia świadczą o tym, że jesteście dziwni 😉 ). Wiedzą, że jeśli po południu nie wykażą się odrobiną dobrej woli, nie będą potrafiły współpracować, to ja za cel obiorę jedno – jak najszybciej uwolnić się od tych jędz paskudnych. Czyli bajki na dobranoc niet. Kąpiel, buziak, audiobook, bo mamusia koniecznie chce usiąść, zjeść loda z Lidla lub kawałek czekolady i poudawać, że znowu jest starą panną, która może robić co chce.

I dzisiaj był taki dzień, podczas którego nie współpracowały. Córka Druga ciągle brudziła błotem ręce Córki Pierwszej. Ta, tupiąc i krzycząc chodziła co minutę do domu, żeby ręce umyć. Potem Córka Pierwsza wymyśliła zabawę – przechodzenie z jednego krzesełka na drugie. Na stojąco, stopami po siedzeniach. Najpierw ona, potem młodsza siostra, z tym że po każdej rundzie CP rozsuwała krzesełka. Tak rozsuwała, że w którymś momencie Córce Drugiej nogi nie starczyło. Poza tym na okrągło coś żarły. Najpierw domowe (saaaaaama zrobiłam) lody truskawkowe, resztkę kajmaku z puszki, parę łyżek miodu, a gdy o godzinie 19:20 skończyły jeść bułki z dżemem (saaaaaama zrobiłam) i żółtym serem, CP przyszła i spytała:

– A na kolację też nam zrobisz coś dojedzenia?

– Kur….. cze pieczone! To była kolacja! Co ty jeszcze chcesz jeść?????

CP od razu poczuła się najedzona i poszła się kąpać. Potem jeszcze zaliczyły kłótnię o to, którą pierwszą wyjmę z wanny. Bo wyjmować trzeba na zmianę. Jak jedną wyjmuję pierwszą, to w ramach rekompensaty drugiej podaję jako pierwszej szlafroczek. Następnego dnia odwrotnie. Ale że wczoraj się nie kąpały, to już żadna z nas nie pamiętała, kto ostatnio był wyciągany pierwszy, a za to później dostał szlafrok. I CD się popłakała, gdy wyjęłam CP w pierwszej kolejności. Jeszcze pożarły się o to, której najpierw wysuszę włosy, więc suszyłam obu jednocześnie, CD licząc do pięciu, a CP do dziesięciu, bo CP ma znacznie więcej włosów.

I gdy już były w piżamce, gdy już pożegnały się z dziadkami, gdy już picie było przygotowane, kołderki zawieszone na poręczach łóżka, tak by córki mogły się swobodnie w nich położyć, podeszła do mnie CP z małą książeczką.

– A przeczytasz nam taką krótką bajkę? Policzyłam, ma tylko 10 stron….

Ujęła mnie tym za serce, więc odpowiedziałam:

– No jak tylko 10 stron, to przeczytam.

– Cieszę się, że tak spokojnie mi odpowiedziałaś….

Żesz… Nie zasługuję na takie mądre dzieci….


14 thoughts on “One….wiedzą”

  1. Moj tak mnie wpienil, ze poszedl spac godzine przed czasem i bez kolacji. Bo jemu sie paszcza nie zamyka, wiecznie cos zre, ale jak dostal makaron z sosem to sie poryczal, ze tego nie bedzie jadl, a ja mam juz dosyc wiecznego robienia kotletow, frytek, pieczonego kurczaka, 2 zup na krzyz i suchego makaronu !! Za to ma kare na tv do konca tygodnia i embargo na lodowke.

  2. Kurczę, mądre dziecko 🙂
    I się wydaje czasem człowiekowi że co to jest, takie małe dziecko, ono przecież nic nie rozumie. A ono patrzy, słucha, i rozumie więcej niż nam się wydaje…
    Albo to tylko ja tak mam ^^’

  3. Ja mam to samo,kiedy już opadam z sił ( trzech chłopaków) i wieczorem jest wnerw to dzieci potrafią trafić w samo sedno ,aż się głupio człowiekowi zrobi a wtedy dpadają myśli podobne do Twoich . Pozdrawiam Aga

  4. Jeju, a ja myślałam że to tylko u nas kolejność wyjmowania z wanny ma taaaakie znaczenie 🙂 A Córka Druga to jeszcze kiedyś dyplomatą będzie (albo nie daj Boże politykiem) 😀

  5. Można powiedzieć, że historia z happy endem :). Aga, zgadzam się z Tobą: dopadające myśli, które powodują, że robi się głupio…

  6. Słodkie są 🙂
    Mój starszy też ma czasem taką fazę, że po zjedzeniu kolacji pyta: ” A kolacja to już była?”
    „Czyli bajki na dobranoc niet. Kąpiel, buziak, audiobook, bo mamusia koniecznie chce usiąść, zjeść loda z Lidla lub kawałek czekolady i poudawać, że znowu jest starą panną, która może robić co chce.” hehehe 😀 – u mnie wczoraj tak było, poszli obaj spać bez czytania bo przez pół godz. nawoływałam do mycia zębów a na koniec okazało się, że nie umyte były.

  7. O 🙂 Jednak dzieciaki czasem potrafią za serducho złapac. I to mocno. Jak się tu gniewac. Nawet na takiego małego stwora co cały dzień w tyłek dawał.

  8. I tak jest zawsze… Najpierw doprowadzają nas do granic wytrzymałości psychicznej a potem walną coś takiego, że sie człowiek rozpływa z miłości 🙂

  9. ja gdy nawrzeszczę na Córkę, to od razu mam wyrzuty sumienia i pluję sobie w brodę, że się nie mogłam pohamować… jestem wredną matką….że nie mogę ugryźć się w język… dziecko nie jest winne moich nerwów… wrzeszczę, żałuję i tak w kółko….

    zaobserwowane.blog.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz