Pośmiejmy się!

Pośmiejmy się!

Tak będzie dzisiaj wesoło, że boki zrywać. Otóż poszłam do Biedronki i trafiłam na złodziejkę.

A konkretnie to na koszykową kleptomankę.

Wybierałam sobie właśnie bułeczkę. Taką kieszonkę z cienkiego ciasta z ładunkiem biedronkowych śmieci udających mięso i warzywa. Całkiem dobre to, więc nawet nie zauważyłam, kiedy mój koszyko-wózek z zapasem szparagów, batatów i ogórków na mizerię po prostu zniknął. No był i go nie było. Była za to młoda kobiecina, którą dogoniłam i zdemaskowałam:

  • Heloł, ale pani ma mój wózek!
  • O boże! – krzyknęła pani, chociaż nieco przesadziła. Bo ja tylko Olą jestem i nawet nie miałam porządnego makijażu. – Przepraszam, ale ja dzisiaj ciągle komuś koszyki kradnę.

Oddała mi mój koszyk na kółkach i poszła szukać swojego. Podeszła do działu z pieczywem, złapała za czerwony obiekt pożądania i już, już miała zniknąć za regalem ciasteczkami, gdy jakaś starsza pani zawołała:

  • Przepraszam, ale to mój koszyk!

Ależ się śmiałam. Och jak bardzo! Jak mi się ciepło na sercu zrobiło, że są osoby bardziej zakręcone ode mnie. Tak się śmiałam… aż do 13.30, kiedy zadzwoniła do mnie koleżanka:

  • Czy odebrałaś już Córkę Pierwszą ze szkoły? Bo moja J. mówiła, że przyjedzie z tobą, a jej w domu nie ma.

„O kurwa” – pomyślałam, a zwykle myślę dosyć zwięźle.

  • Czy dzisiaj jest… wtorek? – spytałam.  – Bo jak tak, to jedno dziecko ze szkoły odebrałam, a drugie zostało w świetlicy…

Możecie się zacząć śmiać.

Z tej babki, co kradła wózki!


9 thoughts on “Pośmiejmy się!”