Taka obrzydliwa dresowa sukienka

Taka obrzydliwa dresowa sukienka

Córka Druga ze łzami w oczach założyła na siebie brzydką sukienkę. Sukienka jest obrzydliwa. Nie ma falbanek, nie ma kolorowych aplikacji i jest bordowa. Obleśna jest…. Według Córki Drugiej, oczywiście, bo Córka Pierwsza jeszcze niedawno chętnie w tej sukience biegała. Idzie więc do przedszkola, wyciera smarki i gada pod nosem:

– Brzydka ta sukienka…

Na to ja, mocno już wkurzona, bo cały ranek o tym słyszałam (a inne kiecki leżały w koszu na pranie, spodenek córunia założyć nie chciała) głośno i wyraźnie powiedziałam:

– Masz rację. Twoja sukienka jest obrzydliwa. Nie wiem w ogóle, jak mogłaś ją założyć. Wygląda koszmarnie. Ściągnij ją natychmiast!

I w tym momencie odwróciła się starsza pani, rzuciła okiem na Córkę Drugą i zbulwersowana powiedziała:

– Jak można mówić, że to brzydka sukienka? Jest prześliczna, a ty (zwróciła się do CD), wyglądasz w niej bardzo ładnie!

Córka Druga złapała rączką brzeg sukienusi, pociągnęła nosem, otarła łzy i poszła do przedszkola nie wspominając już więcej o brzydkiej sukience. „Dziękować” dla starszej pani. Ja autorytetu nie mam u CD za grosz….


5 thoughts on “Taka obrzydliwa dresowa sukienka”