Metamorfoza kuchni

Nie chcę się tutaj rozpisywać. Po 2 tygodniach pracy, nauki zdalnej z dziećmi i remontu, po prostu padam na pysk. Lista przeciwności, jakie miałam do pokonania podczas metamorfozy kuchni, jest niezwykle długa, ale się udało.

Poprzednia metamorfoza.

Pamiętacie ją? W tym pokoju urządziłam sobie kuchnię, która służyła mi przez kilka lat. Po pewnym czasie dziadkowie jednak uznali, że przemieszczą się do innej części domu, a mi udostępnią swoją starą kuchnię i przylegającą do niej jadalnię. I tym sposobem odziedziczyłam po babci ściany i szafki, a w mojej poprzedniej kuchni ma powstać za kilka tygodni (oby się pandemia zwinęła) pokój dla Córki Pierwszej. Wreszcie dziewczyny będą miały osobne pokoje.

Ale wracajmy do kuchni. Postanowiłam zostawić stare szafki kuchenne, zostawić płytki ścienne, a podłogę zakryć.

Do szafek użyłam farby V33 Renowacja kuchni, kolor jasny szary.  Blat pozostawiłam. Marzyłby mi się grafitowy z białym zlewem. Może kiedyś to zrobię, ale nie jest to w tej chwili moja pierwsza potrzeba.

Dokupiłam też na Allegro uchwyty. Może trzeba było wybrać czarne… sama nie wiem, ale wiedziałam, że AGD będzie białe. Po dziadkach przejęłam lodówkę (w której trzeba wymienić uszczelkę) oraz zmywarkę. Kupiłam kuchenkę, mikrofalówkę oraz okap.

Płytki pomalowałam V33 Easy Hydro Bariera do płytek, luksferów, szkła, drewna narażonego na zamoczenie.

Największym wyzwaniem była podłoga. Brzydkie płytki trzeba było doczyścić. Użyłam Domestosa, wyszorowałam fugi, następnie wkroczył dziadek. Wszystkie fugi zasmarował klejem do płytek Atlasa, następnie usunął nadwyżki na sucho, znowu zasmarował, na sucho starł papierem ściernym. Dzięki temu wyrównał wszelkie nierowności między płytkami, zatarł fugi.

Na taką podłogę położył podkład do paneli LVT i… przyszedł czas na płytki. Płytki Panele winylowe GATSBY Forte ARTENS z Leroy Merlin mają 4 mm grubości, są bardzo twarde i układane na clik. Co się dziadek naklął, to już wiecie, bo chociaż przycina się je nożykiem, to nożyk bardzo szybko się tępił. Poza tym trzeba było pilnować, by nie układać płytek z tym samym wzorem obok siebie. Ogólnie podłoga zajęła mu kilka godzin rozłożonych na 3 dni robocze. Jestem z niej szczególnie dumna, chociaż w sklepie na ścianie nie prezentowała się wcale tak dobrze. Wyglądała jak plastikowa. W domu, w mojej kuchni wydaje mi się fantastyczna.

Na koniec powiesiliśmy nową lampę, a ja pomalowałam kaloryfer. Niestety jest trochę zniszczony, gdyż kilka lat temu babcia zemdlała i uderzyła w niego głową. Docelowo ma być ukryty… firanką. Ale jeszcze mam sporo obaw.

Powoli układam klamoty, dobieram dodatki, wymieniam stare rzeczy na nowe, ale idzie to opornie, skoro nie mogę pójść ot tak do sklepu. Może Wy macie jakieś pomysły? Co postawić na pustych półeczkach przy oknie?

Koszty główne: kuchenka niecałe 900 zł, okap 170, mikrofalówka 270 zł.

Podłoga: panele i podkład 600 zł.

Farba na płytki: 138 zł.

Farba do szafek: 138 zł.

Uchwyty: 130 zł.

Farba emulsyjna do ścian: 44 zł

Lampa: 160 zł

Duperele różne…. wolę nie liczyć. Ogólnie więcej niż 2500 zł, ale raczej mniej niż 3000 zł.

Udało się?

26 odpowiedzi na “Metamorfoza kuchni”

  1. Ola pisze:

    rewelacja!! malym kosztem a zmiana przeogromna!! podoba mi się 🙂

  2. Agnieszka B. pisze:

    Mam takie półeczki.Ogólniw wkur…rzają mbie bo to kurzołapy,ale postawiłam pojemniki na kawę i herbatę – takie a’ la ręcznie malowane…No i kwity zawsze tam leżą( na wysokości wzroku,nie ma siły żeby zapomnieć o nich)

  3. Marta pisze:

    Bardzo fajna metamorfoza👌piękna podłoga. Na półkach koło okna dałabym w doniczkach świeże zioła albo kwiaty. Brawo za wytrwałość, jest pięknie👏

  4. Joanna pisze:

    Pięknie. Faktycznie na pułeczkach kwiatki

  5. Joanna pisze:

    Pięknie. Faktycznie na półeczkach kwiatki

  6. Paulina pisze:

    Jest pięknie!!!!

  7. Katarzyna pisze:

    Piękna podłoga! Czarne uchwyty byłyby super. Na półeczkach może jakieś lampiony, coś kolorowego, może zależnie od pory roku, świąt? Ja tak zmieniam drobiazgi kilka razy w roku. Czyli kurka z jajkami teraz 🙂 albo coś zielonego, na wiosnę: -)

  8. Magda pisze:

    Super metamorfoza!!!! Pytasz co postawić w otwartych półeczkach? Najlepiej nic. Albo w co drugiej kwiatek w doniczce(np. Sztuczny z Ikea. Prezentuje się ok i podlewać nie trzeba). A zieleń będzie pasować. Ja też mam takie półeczki i nienawidzę ich. Zawsze jest tam pierdzielnik…

  9. Katarzyna pisze:

    Czarne uchwyty szafek i jest idealnie!

  10. martyn.a pisze:

    Pięknie wyszło! Podziwiam samozaparcie. Czarny blat byłby piękny. Trzymam kciuki że kiedyś będzie szybciej niż myślisz: )

  11. E. pisze:

    W półeczki jakieś rośliny, mało wymagające. Dodadzą trochę zycia😉 i dadzą radę.

  12. Magda pisze:

    Ciemnozielone słoiki np z ciastkami albo klasycznie zioła.
    Ja jestem pod koniec metamorfozy łazienki (jeszcze wykładzina) w czasach zarazy.
    Wc skończyłam wczoraj a podobne metamorfozy czy jak to nazywam- remont bez remontu_zrobilam praktycznie w całym domu.
    Kuchnie mam podobną.
    Chciałabym to gdzieś pokazać, żeby każdy mógł się przekonać,jak wiele można zrobić tanim kosztem i w miarę ładnie mieszkać.moje mieszkanie jest w wieżowcu i ostatni remont nie licząc moich zmian był tu jakieś 20 lat temu,z tego poprzedni właściciel miał wątpliwe umiejętności budowlane.
    Proszę napisz do mnie na mail a wyślę Ci zdjęcia.
    Pozdrawiam
    Magda

  13. Aga pisze:

    Może wymontować co druga półeczkę, pomalować „ubytek”, i ustawić na dwóch półkach które zostaną książki kucharskie???

  14. Renata pisze:

    Ola, efekt świetny! Najważniejsze, żebyście były/byli zadowoleni. Półeczki zdjęłabym. Wówczas odległość od okna do szafek po lewej i prawej stronie byłaby optycznie symetryczna. A nad oknem powiesiłabym roletę rzymską (nawet atrapę, albo fajny lambrekin), zachodzącą właśnie na ten kawałek ściany do szafek, długość do lodówki. Nie wiem, czy rozumiesz, co mam na myśli…
    ps. jak Cię białe uchwyty i gałki wkurzą, to je odkręć, czarna farba w sprayu w dłoń i do roboty:)
    Pozdrawiam,

  15. Marzena pisze:

    Najbardziej dramatyczna cześć to opis babci uderzającej głową o kaloryfer.
    Natomiast metamorfoza – super

  16. monika pisze:

    czy pod meblami też układałaś tą podłogę?;-)

  17. Dominika pisze:

    Super! Na poleczkach książki kucharskie!

  18. Bb pisze:

    Jak się na żywo prezentują kafle pomalowane na bialo? Czym najlepiej malować wałkiem?

    • Matka Sanepid pisze:

      Kafle prezentują się normalnie, tylko są satynowo białe, a nie błyszczą się jak szkliwione. Malować flokiem, takim wałkiem z gąbki. Najpierw pędzlem fugi, a potem cienko wałkiem techniką krzyżową

  19. Iwona pisze:

    Gdyby blat był czarny było by mistrzostwo, a tak jest po prostu bardzo dobrze 😀 świetna robota👍👍👍

  20. Bogna pisze:

    Zawsze można położyć blat z tzw metra, czyli okleina + fuga koło zlewu. Można dobrać jaka się chce: czarną, marmurową. Ja zmieniłabym uchwyty, chyba lepiej w kontrastowym kolorze może czarnym i trochę bardziej minimalistyczne. Na półki najlepiej małe rośliny kaktusy, grubosze, kalanoche kolorowe. Książki też mogły by być fajne. Albo całkiem usunąć. Chyc zielony akcent chyba najlepiej my był wskazany.
    Serdecznie pozdrawiam, kibicuje budżetowym modrnizajcjom!!!
    DIY, No waste, eko friendly, przyjemny dla kieszeni 🙂

    • Bogna pisze:

      A na okno może roleta rzymska? Kaloryfer wygląda całkiem nie źle, ale jak drażni poczucie estetyki to trzeba go upiększyć :)..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *