Po Czesku

Dzisiaj tak krótko, bo w sumie jest już późno, oczy mi się kleją, zegar znowu się zepsuł. To ciekawe, że ciągle mi się psują zegary.

W każdym razie z propozycją książki do przeczytania przychodzę. Jakoś tak się złożyło, że Czesi czasami napiszą fajną książkę. Na przykład te o Arystokratce były genialne i chociaż już z babcią nie rozmawiamy cytatami z Arystokratki, to wciąż czasami mi się przypominają i się sama do siebie śmieję.

Czesi tak mają. Chociaż moja koleżanka wcale nie pała do nich sympatią.

– Nienawidzę Czechów – przyznała bez ogródek. – Gnojki nas schrystianizowali (czy jak to się pisze), a sami są ateistycznym krajem….  Skurwysyństwo – nie uważasz?

Cóż, nie pomyślałam o tym, ale teraz czytam czeską książkę. Książka jest dobra. Niby taka sobie opowiastka o świnkach morskich. Serio. Nosi tytuł „Świnki morskie. Powieść”.

swinki-morskie-powiesc

I by się zdawało, że jest o świnkach morskich. Ale nie jest. Jest o ludziach. Ludziach w strasznych czasach.

Polecam.

To Was przekonałam, co? Idę spać.

11 odpowiedzi na “Po Czesku”

  1. The K-files pisze:

    Tak na mnie łypała ta książka, więc się chyba skuszę, jak skończę Andrusa i Czubaszek 🙂

  2. Mieszkam przy granicy z Czechami. Jak idziemy na spacer to możemy zachaczyc o czeski rynek. Ale nie lubię Czechów. Wredny naród. I idąc do kauflandu y U nas to co drugi to Czech wrrr

    • Matka Sanepid pisze:

      Nie wydaje mi się, by naród mógł być wredny. Tak samo jak nie wszyscy Polacy kradną…

    • Dobra nie wszyscy Ale w sklepach zawsze mają niemiła obsługę dla Polaków. Co z naszą niechęć do siebie jest obustronna. Może też przez to ze zabrali nam kawałek miasta. I tak Cieszyn jest i Polski i Czeski

    • Też mieszkam przy granicy. Nigdy nie odczułam jakiejkolwiek niechęci. Wręcz przeciwnie. Ostatnio coraz częściej bywamy po tej drugiej stronie gór. A jak się podchodzi do sprawy mówiąc, że zabrali nam kawałek miasta, to ciężko żeby było miło. Historię wszyscy mamy skomplikowaną. Dobrze, że Niemcy nie mówią, że zabraliśmy im kawał kraju…

    • Kwestia podejścia może Ale i tak nie plany sympatią. Chodź sa też fajni niektórzy i sympatyczni

    • A ja uwielbiam Czechów. Mieszkałam kilka lat w Kudowie i do nich miałam pięć kroków. W sklepach zawsze mili i uprzejmi, zawsze pomocni. Zaprzyjaźniliśmy się z fantastyczną czeską rodziną, imprezowaliśmy razem na ich festynach poznając ich społeczność. To naprawdę fajni ludzie tylko trzeba się wysilić i wejść w ich świat. Są bardzo ciepli i rodzinni. Nie można generalizować ?

  3. Pinacolada pisze:

    Poznałam wielu Czechów na gruncie zawodowym i były to w zdecydowanej większości bardzo pozytywne osoby. Lubię czeską kuchnię, czeskie kino, czeskie miasteczka, czeski język no i czeskie piwo ofkors. Do literatury czeskiej na razie się przymierzam. Może w końcu ją odkryję. Kofoli nie lubię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *