Córka Druga zaginęła w leśnych ostępach

  • Pędziła tędy! Stówką co najmniej! – powiedział przypadkowo napotkany w lesie mężczyzna. Człowiek, który widział moją młodszą córkę jako ostatni. I który najwyraźniej posługiwał się  policyjnym radarem Iskra.  – Aż się za nią kurzyło!

Nic dziwnego. Córka, niczym te ogary od Żeromskiego co poszły w las, po prostu wsiadła na rower i wjechała na leśną drogę, a Córka Pierwsza chciała odpocząć, bo bolały ją nogi. Więc stanęłyśmy. I wtedy zauważyłyśmy, że CD jest dalej, niż powinna i że wciąż pędzi przed siebie.

  • Zatrzyma się przy ulicy… chyba – pocieszyłam CP i samą siebie.

Niestety CD ma w dupie konwenanse i ulica jej nie powstrzymała przed szaleńczym pędem. To my też z całych sił. Ja przodem i drę się:

  • Idaaaaaaaa – jednocześnie ciesząc się, że nie dałam jej na imię Konstantopolitańczykowianeczka, ani nawet Wierzchosława, bo bym wypluła płuca.

CP pedałowała za mną i wrzeszczała:

  • Ta małpa nawet nie słyszy, jak ty ją wołasz – to taki cenny komentarz…

W każdym razie dopadłam ją. W domu. A dokładniej, gdy wyskoczyła z garażu i krzyknęła:  „Tutaj jestem!”.

Nogi z dupy kiedyś powyrywam.

8 odpowiedzi na “Córka Druga zaginęła w leśnych ostępach”

  1. Ewa Kańtoch pisze:

    Zeszłam na zawał,masz stalowe nerwy……chyba 😉

  2. ja kilka lat temu podobnie pędziłam tylko ze na nogach i za 2 córkami które śmigały na rolkach i nie oglądały się za siebie 😀 … po tamtej akcji od razu kupiliśmy sobie z małżem rolki i jeździmy wspolnie 😀 …

  3. Ula pisze:

    klasyk droga matko sanepid 🙂 klasyk 🙂

  4. W takich chwilach zawsze powtarzam, ze dobrze, ze sa farby do włosów, bo inaczej to bym siwa chodziła. ??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *