Zaczynam żyć nadzieją

Moja codzienna orka się kiedyś skończy. Jeszcze trochę, a będę mogła jak OB napisać o 20.00, że idę spać. I już. Bo Córki dzisiaj przy kolacji dawały czadu. Gadały, biegały, robiły zadymę niczym górnik pod sejmem. Kazałam im iść do łazienki i przygotować się do kąpieli. Oczywiście powiedziałam to ot tak, żeby je zadziwić. A to one zadziwiły mnie, bo gdy weszłam do łazienki Córka Pierwsza biegała już na golasa, woda do zatkniętej korkiem wanny się lała (zimna, ale się lała), a Córka Druga wpychała ciuchy CP do wielkiego kosza na pranie, a potem usiadła na podłodze, ściągnęła sobie kapcie i skarpetki.

I wtedy właśnie sobie pomyślałam, że jeszcze troszkę, już za momencik, tak za dwa lata, one same sobie napuszczą wody, same się rozbiorą, umyją, ubiorą w piżamy i położą spać. A co ja będę w tym czasie robić? Nic! Po prostu, cholera jasna, NIC!

33 odpowiedzi na “Zaczynam żyć nadzieją”

  1. dywagacja pisze:

    Aj, aj a to wszystko jeszcze przede mną 🙂 Marzyłam kiedyś o gromadce, minimum 4, ale coraz częściej zastanawiam się, czy dwójeczka łobuziaków to nie max moich możliwości 🙂 Świetny blog, pozdrawiam

  2. Trutniowa pisze:

    Oczywiście, ze będzie lepiej! Jak już pójdą na studia albo „na swoje” to będzie lepiej! Moja ma blisko 19 lat i ja ciągle czekam na to lepiej… Chociaż wcale nie jest zła ;-)) Pozdrawiam serdecznie

  3. maa4 pisze:

    ja tak czytam czytam z chęcią, pośmieje się, posmutam z Tobą… ale przynajmniej wiem jak wygląda życie i co mnie może czekać i pewnie czeka… na razie słotaśne 11m-czne bliźniaczki…

  4. DD pisze:

    Za ten momencik pójdą do szkoły, potem ją skończą i…. za mąż iść będą. Za ten momencik. Boże , to prawdziwy momencik….

  5. Anka77 pisze:

    … to nic tak cudownie, wszechogarniająco … kusi… czyż nie?… carrrrrambaaaaa…. :o))))))))

  6. walisqa pisze:

    no minęły dwa lata i pół. I co? Same się?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *