Cukier krzepi i uszczęśliwia

W szkole Córki Pierwszej bal karnawałowy. Z pewną dozą niechęci zebrałam więc córki i pojechałam się ostro zabawić. W sali gimnastycznej hałas, muza, tańce, mnóstwo ludzi. Córka Pierwsza odnalazła się ze swoją klasową koleżanką i poszła w tany. Córka Druga uznała, że ten klimat jej nie odpowiada, że szkoła jest głupia i że woli iść do domu..

– Córka mówi, że szkoła jest głupia – oznajmiłam woźnej, która przebrana była za diabła. Ta, kłując CD widłami zapewniła:

– To dzisiaj jest tak głupio. Normalnie jest fajnie.

Córka Druga nie dała się przekonać. Za to znalazła salę, w której były ciasta. Dodam, że podczas Dnia Babci i Dziadka w przedszkolu, kiedy to wszyscy goście rzucili się na stół z kawą i ciastkami, a ja stałam w szatni, widziałam, jak dołem do stołu przedziera się CD, łapie za ciasto i ucieka. Uznałam, że jakiś rogalik ją przekona do pozostania w murach hałaśliwej budy jeszcze przez kwadrans.

– Idziemy na ciastko?

Córka Druga podeszła do stołu i wybrała sobie największe ciacho z owocami i galaretką. Potem powiedziała, że idzie po rogalika, wróciła z sernikiem. Gdy zjadła, zniknęła na chwilę. Myślałam, że poszła z CP potańczyć. Ale nie, zasiadła znowu do stołu, tym razem z ciastem budyniowym. Gdy kolejny raz wróciła z szarlotką, powiedziałam, że przegina i że koniec tego żarcia. Poszłyśmy na salę. Potańczyłyśmy. I Córka Druga poczuła zapach gofrów. Znalazła stół z goframi. Pani podała jej jedno małe serduszko z bitą śmietaną. CD powiedziała, że tego nie chce i pomacała cały talerz ze stertą gofrów. Ostatecznie zjadła trzy. Te wymacane.

Boję się jej.

19 odpowiedzi na “Cukier krzepi i uszczęśliwia”

  1. CD jest droga w utrzymaniu! Gdzie ona to wszystko pomiesciła?!

  2. Matka Sanepid pisze:

    ona to wchłania całą sobą…. ja już jej w domu staram się wydzielać, ale wiem, że w przedszkolu to dwa obiady zjada…

  3. ZIEWKOMARA pisze:

    Matko ją to chyba tanie ubierać niż żywić 🙂

  4. To dobrze że to prywatne bo w panstwowym dwóch nie dadzą;-p

  5. Kasia Singh via Facebook pisze:

    Towar macany nalezy do macanta,to powszechnie wiadomo.
    Moje dzieci to raczej niejadki ale.niech no tylko gdzies pojdziemy, jakies urodziny czy cos- to sie zachowuja jakby w domu glodowali a juz slodycze to w ogole pierwszy raz na oczy widzieli

  6. Ilona O-a via Facebook pisze:

    Matko jak to mawia moja babcia. Lepiej na piekarza, niz na lekarza. 🙂

  7. carmen pisze:

    He he dobra jest. No ale co tam, wszystkiego trzeba spróbować 🙂

  8. Anna AK Starczewska via Facebook pisze:

    Jak moja 😀

  9. Natalia pisze:

    Ja bym ją raczej odrobaczyła… bez podtekstów, zalążków hejtrstwa i wszystkich innych anty-Matkowych opinii.
    Wielbicielka Bloga i talentów obu córek – mama 2 chłopaków, just po kuracji.

    • Matka Sanepid pisze:

      mówisz, że ona tak przez robaki je? To wychodzi na to, że się z robalami w brzuchu urodziła 😉

      • Natalia pisze:

        Jeśli to zawsze było jej normą, nie ma się czym przejmować, pozostaje tylko umżliwić jej nieograniczony dostęp do uszczęśliwiającego cukru. Natomiast jeśli jest jeszcze coś niepokojącego w jej zachowaniu poza tym ciągłym apetytem na słodkie – zachęcam do odszukania artykułu prof. Wartołowskiej a później dr Ozimka. 2 lata dawałam się nabrać na alergie u mojego dziecka, które ma idealne wyniki badań…statystyki i powszechność zarobaczenia jest zatrważająca… i też nigdy nie chciałam być matką-sanepid 😉 licząc na to, że brud z piaskownicy uszczęśliwi moje dziecko. 3 różne pasożyty przy okazji – już nie.

        • Matka Sanepid pisze:

          A nie. Jakby tam w sali stały sałatki albo ryby smażone, to wierz mi – ona też by je sobie po 5 razy dokładała (z lodówki potrafi mi wyjmować marchewki albo pora)

  10. Ania Pluta pisze:

    Bo u kogoś zawsze smakuje lepiej 😀 moja jak nigdy w domu kanapek z serem nie bardzo chce jesc to u kogos wcina tak jakby sera w zyciu nie jadla o_O 😀

  11. Agnieszka B. pisze:

    Kiedy wszystkie normalne matki biegały za dziećmi po podwórku z łyżką, „zagapiały” bajką’…ja i angażowały całą rodzinę :”za tatusia,babcię ,dziadka…ja prosiłam,warczałam i groziłam:nie żryj tyle!! A teraz ma 7,5 roku i waży 36 kilo i kupić jakiś ciuch to fart :((

  12. Wychodzi na to, że taniej ją ubierać… A tak poza tym uważam, że skoro również intensywnie ćwiczy to nie ma co się dziwić, że tak wchłania kalorie. Kiedyś instruktorka aerobiku powiedziała mi, że po maratonie zumby potrafi cały bochenek chleba zjeść. Doprawdy! Patrząc na nią zastanawiałam się, gdzie jej się zmieści ten bochenek.

  13. Matka Sanepid pisze:

    Zwłaszcza, że ciuchy ma po CP, więc faktycznie łatwiej ją ubierać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *