Moje córki leczy lekarz

Uwaga, ogłoszenie parafialne! Ponieważ MS dzisiaj wychodzi na koncert (a jednak!), to wszelkie rady dotyczące leczenia swoich dzieci przyjmuje na maila

Do maila proszę dołączyć imienny skan dyplomu ukończenia studiów medycznych oraz zaświadczenie o odbyciu stażu kierunkowego w dziedzinie pediatrii. W innym przypadku równie dobrze mogę o dawkowanie antybiotyku spytać pani Tereski z monopolowego albo pani Zenobii, która sprząta dworce i niejednego obłożnie chorego już widziała.

Dziękuję.

PS. 1 Jest taki jeden koleś, co dawał rady rodzicom, mimo że o medycynie pojęcie miał nikłe. Zamknęli go po tym, jak jedna podopieczna zmarła…

PS. 2 Krótki poradnik dla ambitnych

PS. 3 Punkt pierwszy tego wpisu jednak się sprawdza

PS. 4 Kto się obrazi ten trąba. Kto się obrazi za to, że jest trąba, to jest podwójna trąba

33 odpowiedzi na “Moje córki leczy lekarz”

  1. Karolina Strójwąs via Facebook pisze:

    Kurde… Też nie czytałam komentarzy… Muszę przysiąść dzisiaj przy komputerze jak widzę 😉 poza tym- ja też Cię kocham, Matko! 😉 a co do dobrych rad- ja oprócz lekarza słucham tylko tych mojej mamy 🙂 jeszcze się nie zdarzyło, żeby poleciła mi coś innego niż dr lub coś, co by nie zadziałało 🙂 dyplomu nie ma, ale ma nas 6, miała czas i okazję się nauczyć co nieco 😉

  2. Daga pisze:

    Nu, a Dżemik smakował?

  3. Jacquelane pisze:

    A ja myślałam Matko, że pójdziesz do pediatry i go zwyzywasz od konowałów 🙁 I powiesz mu, że ma Ci tutaj szybciutko receptę z Heviranem dać, bo tak radziły panie w komentarzach na blogu. I że następnym razem nie pójdziesz do pediatry, w ogóle nie pójdziesz do lekarza tylko się na blogu zapytasz: że córka ma takie krosty i że co to jest i jak leczyć, może nawet zdjęcie krost wstawisz, żeby sobie panie mogły porównać do krost jakie miały ich dzieci. A Ty takiego posta zaserwowałaś… No jak możesz po prostu. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *