Rodzice się zawsze dogadają

Córka Pierwsza od pół roku jęczała, że chce hulajnogę. MS mówiła, że nie, bo się córka raz przejedzie, uzna, że się boi i hulajnoga pójdzie w pi… w kąt pójdzie. Ale ta jęczała i jęczała, jęczała. Jęczeć jeszcze mocniej zaczęła, gdy hulajnogę dostała jej najlepsza koleżanka K. Kazałam się więc CP przejechać na rowerku K. i powiedzieć, czy aby na pewno wciąż chce hulajnogę. Przejechała się, chciała, ale sprawa ucichła.

Na krótko. Czyli do momentu, kiedy Ojciec Biologiczny orzekł, że dzieciom chciałby kupić tablet. MS do tabletów nic nie ma, dopóki dzieci się nie kłócą, nie walą nim po łbach, nie rzucają na podłogę i nie cierpią na nadwagę i nadmiar energii. Czyli sorry, ale tym razem tablet niet.

MS przedstawiła OB wizję połamanego tabletu, skłóconych córek i nadwagi całej rodziny niczym u Grycanek. Podrzuciła też opcję: „kup CP hulajnogę albo buty”. Albo jedno i drugie, chociaż tutaj MS już tak bez wiary. Temat ucichł (tak to jest, jak OB wyłączy Facebooka), za to MS zaczęła świrować, bo się jej trzy noce z rzędu hulajnogi śniły. Ostatecznie zarządziła wyjazd do sklepu sportowego i wyskoczyła z kasy, by CP mogła pojeździć na różowo-fioletowym cacku. I co? I po przyjściu do domu pochwaliła się OB, że nie dość, że auto potrafi oddać do mechanika, załatwić montera kuchni, kupić lodówkę, to jeszcze dziecku radość potrafi hulajnogą sprawić. I w tym miejscu Ojciec Biologiczny uświadomił MS, że… on miał zamiar tę hulajnogę kupić.

Komunikacja jak za dobrych, starych czasów. Do dupy. Nic. Buty jej kupi. Albo coś. Dziecku ciągle się coś kupuje…

12 odpowiedzi na “Rodzice się zawsze dogadają”

  1. aniaz pisze:

    Dobrze, że kupiłaś. Od chciał do kupił – daleka droga…. 🙂

  2. Tygisek pisze:

    niech kupi druga, CD tez bedzie chciala jezdzic jak znam zycie – roztocz wizje, jak to hulajnoga wala sie po glowach, albo spychaja z jednej na zmiane….zdecydowanie dwie hulajnogi to nie jest nadmiar przy dwoch dzieciach…a radosc z posiadania i uzytkowania – niezastapiona!
    MS tez bedzie miala wiecej spokoju 😉

  3. fluffycat pisze:

    podpisuję się pod poprzednią wiadomością – co dwie hulajnogi to nie jedna;-)

  4. Kasia D. pisze:

    pokęcone to…

    ja chce coś kupić – idę i kupuję – nie gadam! 😛

    http://islandofflove.blogspot.com/

  5. miss pisze:

    też się podpisuję po powyższymi – niech od razu kupuje drugą, co do spokoju to bym się jednak na nic nie nastawiała;)

  6. Elenka pisze:

    Taaa… Ciekawe, czy na chceniu by się skończyło 😉 Drugą niech kupi! I buty i kaski 😉

  7. Aga pisze:

    Dobrze,że nie było tak,że wracacie z hulajnogą a tu….ta dammm OB z nową hulajnogą 🙂

  8. Izabelka pisze:

    Co tam, niech OB wdroży plan pierwszy i kupi tablet. Ale nie jeden tylko dwa i po problemie. Jak się ma dwójkę dzieci to zakupy MUSZĄ być podwójne. Taka karma
    🙂

  9. magdaBem pisze:

    ło matko cóż za cudowny blog, że ja go wcześniej nie wyszperała, zapowiadam się na wieczór, przelecę cały:)

  10. […] jestem zorganizowana. No i zaproponowałam Córce Pierwszej, żeby idąc ze mną do sklepu wzięła hulajnogę. Tę, którą jej kupiłam po 6 miesiącach jej jęczenia, że bardzo chce hulajnogę. Córka […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *