Sportowa Matka Sanepid

Zakończyliśmy z Ojcem Biologicznym pewien bardzo trudny etap naszego życia. Oboje, zgodnie, chociaż nieco pod przymusem, uznaliśmy, że są takie więzi, które czasami trzeba zerwać. Trwało to 10 miesięcy, ale… spłaciliśmy kredyt gotówkowy! Tadam! Wielki ciężar z serca i trochę więcej kasy w kieszeni co miesiąc. Czasami trzeba się mocno sprężyć, często jest trudno, ale potem przychodzi nagroda w postaci spokojnej głowy.

A Córki w przedszkolu. Krzątam się po domu, sprzątam, gotuję w ciszy takiej, że aż z tego nadmiaru wolnego miejsca i spokoju od 3 dni sortuję letnie ciuchy córek na trzy kupki: „za małe”, „całe w plamach”, „na przyszły rok dla CD po CP”. I ściągam ze strychu te jesienne. A trochę tego jest. Do znoszenia, wyciągania, prania, układania. Na szczęście oprócz rajstop, zimowych butów oraz narciarskich spodni dla Córki Pierwszej niczego więcej im nie trzeba.

Córka Druga zaliczyła wczoraj pierwsze leżakowanie. Tam, leżakowanie…. Padła jak kłoda i tyle ją widzieli. Co ciekawe wieczorem też poszła spać bez szemrania. Wykańczające to przedszkole, zaiste. A w przedszkolu… Córka Pierwsza. Bo jakże by inaczej. Przyszłam wczoraj po CD, a tam w sali obie siedzą. I się ze sobą bawią, jakby innych dzieci w przedszkolu nie było. Ciekawe, że tam się bawią w pełnej zgodzie i harmonii, a w domu to się tłuką i gryzą i to tak, że wczoraj za karę dobranocki nie było. Się córki zdziwiły, że MS taka stanowcza się zrobiła.

– Z tatą gadaj, a nie ryczysz! – powiedziałam. Nie wiem, czy tata zamiast bajki to dla nich dobre rozwiązanie, ale innego pomysłu na wypełnienie im czasu przy kolacji nie miałam.

A i newsa mam jeszcze!

Otóż… jednak postanowiłam biegać.

Tam biegać…. No pójść poszłam. Nawet włożyłam buty do biegania. „Dla kobiet biegających rekreacyjnie po drogach asfaltowych i polnych”. To ja poszłam do lasu. Najpierw szłam ulicą, pod oknami sąsiadów, żeby nie wzbudzić podejrzeń… i śmiechu. Potem wpadłam w las i biegłam, biegłam, biegłam… jakieś 30 sekund. Potem biegłam jeszcze z minutę, bo mijałam jakąś starszą parę i mi głupio było, że ja tak idę. To pobiegłam. Po kwadransie, nie, nie biegania, tylko marszu, wróciłam do domu i nie wiedziałam, czy bardziej bolą mnie nogi, czy płuca. Buty umyłam i uznałam, że będą świetne do prowadzenia samochodu.

I tak to jest z matką na sportowo.

33 odpowiedzi na “Sportowa Matka Sanepid”

  1. Truscaveczka pisze:

    Coś ci powiem. Cztery miesiące temu kupiłam rowerek treningowy i pierwszy raz wytrzymałam całe 10 minut. Potem 12. A wczoraj pierwszy raz przekroczyłam, i to bez wysiłku, godzinę!
    I nad bieganiem też myślę. Poczytaj Bieganie i odchudzanie dla kobiet Gallowayów, tam są fajne pomysły 🙂

  2. Ka$a pisze:

    MS to jak już chodzisz to chociaż kijki dla niby-narciarzy sobie kup 🙂 no do nordic-walkingu.

  3. magdaBem pisze:

    uahaha! jesteś cudownie normalna:)

  4. ulala.v pisze:

    marszobiegaj na początek 😀
    ja miałam poczatki takie jak opisujesz a niedawno przebiegłam półmaraton 😉 zaczynasz np 30s biegu, 4,5 minuty marszu co tydzień zmieniasz proporcje, 1 min biegu, 2 marszu, 2 biegu, 3 marszu itd przy czym to nie ma być sprint a trucht, nawet w tempie marszu, na pracę nad tempem przyjdzie pora 🙂

  5. Agata pisze:

    Też tak biegałam dwa lata temu 😉 z mężem, tylko że on na prawdę biegał 😉 a ja tylko krzyczałam za nim: „przy tamtym słupie odpoczynek!”. Od tamtej pory już mi nie przychodzą do głowy takie głupie pomysły 🙂

  6. Jadalna pisze:

    O ja Cię!! Gratuluję spokojnego umysłu i pełniejszego portfela 🙂

  7. nela pisze:

    Łącze się w bólu z kredytem niestety mi jeszcze trochę zostało 😉 Jednakże mogłybyśmy biegać razem 😉 chowanie się przed znajomymi i palenie głupa to moja specjalność oraz oczywiście stwarzanie pozorów przed obcymi że zawodowiec ze mnie 😀 pozdrawiam

  8. Niciutka pisze:

    Nawet odrobina ruchu, jest lepsza niż jego brak. Więc gratuluję 😉

  9. Anix pisze:

    A bzykacie się jeszcze z ojcem biologicznym? Bo to mnie w sumie najbardziej interesuje:) znaczy kredyt i bieganie też są ciekawe ale…

  10. SzafaSkrajnej pisze:

    Zazdroszczę spłaty, my jestesmy obecnie na etapie brania kolejnego, ehh…
    Z ciuszkami to ja już nie wiem co robić..koleżanki nie chcą..prosić się nie będę..chyba wywioze po prostu do MOPSu…
    Mnie w bieganiu przeszkadzają…..piersi…i tak od 16 roku życia 🙂

  11. fafinka pisze:

    Matko z Chodakowską ćwicz,tylko fonie trzeba wyłączyć(przynajmniej w moim przypadku),bo słuchać tego cięzko..ja juz wolę disco polo

  12. Daria pisze:

    Matko, jezeli chodzi o bieganie to zle sie za to zabierasz, stad Twoja niechec i rozczarowanie. To logiczne ze ktos kto na codzien nie cwiczy (chodzi mi o aeroby- wiem ze dzien z dwoma corkami to jak kilka godzin na silowni ;)) ma duzy problem zeby biegac bez przerwy. Proponuje Ci np. zaczac od 6- tygodniowego planu Pumy dla poczatkujacych (wygoogluj sobie) To jest rozsadny start. Jest to dosc prosty trening wdrazajacy. Najpierw zaczynasz od 30 sekund biegu na zmiane z 4,5 minuty marszu i tak przezpol godziny. To na prawde mniewiele. Nastepnie sukcesywnie zwieksza sie czas biegu az w koncu po 6 tygodniach jestes w stanie bez zadyszki i bez przerw biec 30 minut. Poza tym to gebialny trening interwalowy – zmienne narezenie pozwala spalic wiecej tkanki tluszczowej 🙂 Na prawde warto – trzeba tylko byc systematycznym. Good luck i trzymam kciuki 🙂

  13. mamahania pisze:

    😀 Czy Ty wiesz,ze ja ”chodze biegac” identycznie? 🙂 Serio! Jak czytalam o Twoich podchodach to myslalam,ze o mnie piszesz…

  14. AgnieszkaBB pisze:

    Polecam plan treningowy dla poczatkujacych ze stron o bieganiu. plan zakłada, że po 10 tygodniach przebiegnie sie 30 min. bez problemu. Ja robię już 8 tydzień i faktycznie są efekty. Pierwszy tydzien to minuta biegu na 5 min. marszu (5 powtorzen). Acha, i trzeba biec POWOLI. Tempo ma pozwalać na prowadzenie rozmowy. 🙂

  15. Ronja pisze:

    Ha, mam takie buty, z decathlonu są. Faktycznie dobrze się w nich prowadzi samochód 🙂

  16. Elenka pisze:

    Nie cierpię biegac… Ja to tylko biegam jak autobus ucieka 😉
    Inne sporty tak. Bieganie never!

  17. Ewa pisze:

    Ty się zdecyduj, czy Ty kolarzem czy sprinterem chcesz zostać.(piszę w formie męskiej, no bo co napiszę: kolarką chcesz zostać, przecież to rower dla kolarza). A konkretnie chodzi mi o to, że ja kupiłam sobie rower i uważam, że wielce uprawiam sport jak na nim pojeżdżę, a od biegania to mnie by chyba bolało nie tylko to co napisałaś, ale znacznie więcej.

  18. mamuta pisze:

    Matko Sanepid ty nawet nie wiesz, jaka u nas była impra pod przedszkolem….

    Dzieci wrzucone do sali a rodzice, flaszki w dłoń, fajusia, ciacho eshhh trochę się rozpędziłam….

    Ale banany nam z ust nie schodziły….. no i moje dziecię, pada zmęczone po 20.00 🙂 wstaje o 6.00 ale to jakoś przeżyje 🙂

    Przedszkole Rulezzzzzzzzzzzzzzz 🙂

  19. Marianna LM pisze:

    Dobry i marsz! dla niektórych nawet lepszy (dla mnie:P)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *