Matka w zderzeniu z drobnym AGD

Matka w zderzeniu z drobnym AGD

Kupiłam odkurzacz. A nie było to wcale takie łatwe, ponieważ nigdy nie kupowałam odkurzacza… OB kupował i ten, który kupił kilka lat temu, to ma już rury przyczepione do odkurzacza na stałe za pomocą szarej taśmy. Model jest stary, więc kupno rur jest kompletnie nieopłacalne. I ogólnie mam wrażenie, że jego moc niezwykle spadła.

Odkurzacz wybierałam kilka tygodni. Nie, nie kupowałam go w Chinach. Po prostu okazało się, że… jest pierdylion zmiennych. Ciche, głośne, mocno ssące, lekko ssące, do dywanów, do podłóg twardych, energooszczędne i zajebiście prądożerne. Przyjęłam więc, że odkurzacz musi kosztować w granicach 300 zł, ma mieć filtr Hepa, ma być bezworkowy i mieć regulację na rurze…

W pierwszej kolejności wpadł mi w oko Samsung. Sprawdziłam opinie w necie, ceny w sieci, czy gdzieś w pobliżu nie ma sklepu z tym modelem, żeby go na żywo obejrzeć. Potem wpadł mi w oko kolejny Samsung, ale wróciłam do poprzedniego. Zadzwoniłam jednak do sklepu i niczym detektyw spytałam czy filtr Hepa jest dostępny w stałej sprzedaży, ile kosztuje i jak często go wymieniać. I mądry pan z obsługi marketu AGD powiedział, że filtr kosztuje 45 zł i wymienia się go co… 2 miesiące.

Hmmm… Dało mi to do myślenia, powertowałam trochę w sieci i zadzwoniłam jeszcze raz, by spytać czy przypadkiem się pan nie pomylił i ten filtr nie jest zmywalny. I pan powiedział, że to za trudne pytanie, oni tylko sprzedają te odkurzacze i mam zadzwonić do producenta….

No i OK, myślę sobie. W domu bajzel, dzieci głodne, ale zadzwonię…

Niestety, nie znalazłam na stronie producenta numeru telefonu. Za to było okienko czat. Po wpisaniu danych dotyczących mojej osoby i sprzętu, który mnie interesuje pan czatujący spytał:

– A to jest odkurzacz naszej produkcji?

– No tak. W przeciwnym razie nie pisałabym na czacie Samsunga, tylko na przykład Philipsa…

Pan obiecał, że się dowie czy filtr jest odpowiedni do mycia. Trochę mu to zajęło, ale gdy się pojawił ponownie, to spytał:

– A nie wie pani przypadkiem, jaki filtr jest stosowany w tym modelu?

Tutaj już mi macki opadły, ale wiecie co? Wiedziałam! JA WIEDZIAŁAM! A z firmą Samsung mam tyle wspólnego, że mam ich telewizor…

i dopiero wtedy pan czatujący przesłał mi radosną nowinę. Filtr można myć. Nie trzeba go wymieniać co 2 miesiące…

Bardzo się ucieszyłam i przed podjęciem ostatecznej decyzji wysłałam Marjannie link do wybranego modelu. I Marjanna oczywiście dodała swoje trzy grosze:

– A nie ma czerwonego?

Nie było. Uznałam więc, że kupuję jaki jest, czyli niebieski. W sumie nawet bardziej mi pasuje do moich skandynawsko-leśnych wnętrz.

I jak już wybrałam opcję, podałam swoje dane, adres, zaznaczyłam, że chcę kuriera za pobraniem, to pomyślałam:

– A może jednak Zelmer?


69 thoughts on “Matka w zderzeniu z drobnym AGD”