Odkurzacz automatyczny – moje spostrzeżenia

Odkurzacz automatyczny – moje spostrzeżenia

Wpis powstał przy współpracy z szorstkowłosym kundlem po operacji prostaty, gładkowłosą bezzębną (prawie) kocicą i długowłosą rasy Main Coon wartą tyle, co ten odkurzacz. 

Ponieważ dziadkowie wyjechali, a zostawili mi pod opieką powyższe stado, poczułam się w obowiązku dbać o ich dobytek. Wszak po powrocie z wakacji mogliby się nie odnaleźć pod warstwą sierści wszelakiej, pozostawianej na meblach, schodach i podłodze. Sprzątanie jednak ograniczyłam do… naciskania guzików na odkurzaczu automatycznym. Model SR8980, Samsung z samoopróżniającym się pojemnikiem.

Dodam, że to drugi odkurzacz automatyczny zakupiony przez dziadka – poprzedni był o wiele tańszy, jednocześnie zepsuł się bardzo szybko, a serwis się zwinął i firma przepadła bez wieści. Nie mam porównania z konkurencyjnymi firmami typu Philips czy iRoomba.

Pierwsze wrażenie:

baza ładująca razem z pojemnikiem jest spora. No zajmuje całkiem pokaźną ilość miejsca, a podczas przenoszenia (np. z parteru na piętro) ciąży niczym Czwórka Marajnnie podczas przekopywania ogródka.

Odkurzacz sam też jest spory, ale dzięki temu ma szeroką szczotkę, która zbiera zabrudzenia z podłogi. Wjeżdża za to pod szafki, kanapę, wiesza się natomiast na fotelach tego typu:

IMG_3325

Wysokie progi także mogą być dla niego problemem. Problemem nie są jednak schody. W takim sensie oczywiście, że ze schodów nie spadnie, ale też i ich nie odkurzy. Przejeżdża natomiast sprawnie po dywanach (takich z krótkim włosem – z długim nie posiadam), raz chciał zeżreć ładowarkę od telefonu, ale chyba mu nie smakowała, bo zaczął się dławić i się wyłączył. Szybko jednak doszedł do siebie.

Zalety? O nich poczytacie na stronie producenta. Bo przecież wadami chwalić się nie będzie. A jedną z nich jest ta:

IMG_3322-crop

Kłaki i kurz okręcają się wokół szczotek i bywa, że odkurzacz wymaga wsparcia z zewnątrz, czyli w postaci swojego pana z nożyczkami. Jednak zazwyczaj wjeżdża sobie na bazę i baza go czyści od spodu i wciąga brud do pojemnika. Nie trzeba więc samodzielnie opróżniać odkurzacza – gdy się przepełni, wjedzie na bazę i „wyrzyga” śmieci, a jak będzie pusty, to ruszy dalej w pogoń za kłakami.

Kolejna wada odkurzacza to nie zawsze idealne sprzątanie w rogach czy gdzieś przy kaloryferach. Dlatego kupując automat, nie możemy się łudzić, że wyrzucimy tradycyjny odkurzacz. 

Automat lepiej sprawdzi się w mieszkaniach „gładkich”. W takich, gdzie nie ma uskoków, gdzie na podłodze stoją tylko podstawowe meble, a nie stołki, trampki, klatki ze świniami, kwietniki i posążki Buddy. Gdzie nie ma schodów, a gdzie zwierzę zostawia kłaki na podłodze. Sam zjedzie, sam sprzątnie, sam wróci i się doładuje. Dlatego, gdy dzieci nakruszyły podczas śniadania, gdy się nam wysypała mąka na podłogę, a nie mamy czasu na wyciąganie odkurzacza, gdy chcemy, by piasek nie chrupał pod nogami w korytarzu – tam spokojnie można posłać koreańskiego sprzątacza.

Odkurzacz nie przyda nam się na 10 minut przed przyjściem mamusi, nie sprzątnie błota z kaloszy, ani nie wycyklinuje drewnianych klepek. Nie wjedzie też tam, gdzie czasami by się przydało wjechać: na schody, na kanapę, na fotel. Jeśli więc ktoś oczekuje, że wydając 2000 zł będzie miał zapewniony błysk i zapach fiołków może czuć się oszukany, bo i tak od czasu do czasu trzeba wyciągnąć odkurzacz klasyczny i zajrzeć w każdy kąt oraz na powierzchnie powyżej poziomu podłogi.

Dodam, że nagrałam filmiki, jak mi ten odkurzacz sprząta, jak nie spada ze schodów, jak wraca do bazy, ale jak zaczęłam je obrabiać to uznałam, że wolałabym mieszkać w Vermont i robić dżem, niż się pierdzielić z tymi filmami. Poszukajcie sobie na YT.


15 thoughts on “Odkurzacz automatyczny – moje spostrzeżenia”