Potrzeby samotnej kobiety po 30-tce

Potrzeby samotnej kobiety po 30-tce

– A napisz coś o potrzebach słomianej wdowy  – zasugerowała mi pewna bardzo zaradna i mocno ze mną zaznajomiona blogerka.

– Znaczy… Niby jakich?

– No nie wiem… Może ci potrzeba wibratora, ale takiego z najwyższej półki, albo marzysz o poduszce do przytulania… O, o takiej:

Poduszka do przytulania
Poduszka do przytulania

1) Hmmm.. Do głowy mi to nie przyszło. Zwłaszcza ta poduszka. Bo ja lubię iść na całość, w związku z czym, zamiast wibratora z najwyższej półki i wypchanego gacha, wolałabym helikopter z własnym pilotem. Żebym mogła latać do Ojca Biologicznego na weekendy. Byłabym matką-latawicą. No chyba że pilot miałby okazały…. mundur, to wtedy olałabym samo latanie.

2) Smartfona na dwie karty sim, ekran 5 cali. Nie żebym była bóg wie jaką gadżeciarą, ale taki sprzęt przydałby mi się na podróż do Madrytu. Mogłabym tym telefonem robić sobie słitfocie na tle madryckiej zieleni, gdy wcinam paellę i mam na sobie moją marynarską sukienkę z Carry. Za pomocą dużego ekranu co kwadrans informowałabym Was, gdzie właśnie jestem i że spotkałam Ronaldo albo zatrułam się tapas lub mam poparzenie słoneczne. Dwie karty sim po to, żebym nie musiała nosić ze sobą dwóch telefonów, bo mam numer w Orange i w T-Mobile. W T-Mobile chcieli mi swego czasu wcisnąć smartfona Alcatel na dwie karty sim, ale jego ekran ma tylko 4 cale, a za telefon co miesiąc przez 2 lata płaciłabym dodatkowo 40 zł. Niestety mam wrażenie, że takie telefony głównie produkują Chińczycy. Można je kupić na kopy w portalu aukcyjnym i to za 300-500 zł, zależnie od modelu. Jednak mają poważną wadę: psują się po miesiącu użytkowania, a żeby je wymienić, trzeba je wysyłać do Singapuru. I pokryć koszty przesyłki, które to ponoć dochodzą do stówki.

3) Potrzeba mi ciuchów na wiosnę (nie wchodźcie na DaWandę, nie wchodźcie na DaWandę…) Długo miałam biedę i to, co na siebie wkładałam raczej nie grzeszyło urodą. Teraz odbudowuję szafę i w miarę regularnie kupuję spodnie, spódnice, bluzki. Tylko nie przewidziałam, że schudnę 9 kg…. Sukienka, dwie spódnice, parę topów. Niezbędne. A! I buty, i torebka. Bo jakbym tego nie napisała, to Marjannka by się wtrąciła….

4) Zapasy fety, mozzarelli, oliwek, pomidorów suszonych w zalewie z kaparami i sałat. Bo co robię sałatkę, to mi Córka Druga wyżera.

5) Kopy bułek, żeby zatkać CD.

6) Miska olejowa do Hondy. Wysłałabym ją do OB, bo mu z auta olej wycieka. Smutno mi z tego powodu i trzeba dbać o Hondę…

7) A może zamiast miski całą nową Hondę?

8) Trampolina. O, tak. Pod płaszczykiem kupowania prezentu na Dzień Dziecka dla córek, przeglądam oferty sprzedaży trampolin o średnicy powyżej 3,6 m i nośności powyżej 100 kg, żeby sobie bezkarnie na niej skakać, gdy córki będą w przedszkolu. W ciągu 45 minut podskakiwania można podobno spalić aż 800 kcal, a to spory kawał chałwy!

9) Mam takie potrzeby… no takie potrzeby, które mogę spełnić tylko w grupie….. W piątek późnym popołudniem mam więc wychodne. Będzie gorąco!

10) Trochę kasy, żeby punkty od 1 do 8 wyeliminować. Potrzebę grupowych zabaw pozostawię.


51 thoughts on “Potrzeby samotnej kobiety po 30-tce”