Rower bym kupiła

Rower bym kupiła

No kupuję ze 3 lata już. Mój rower jest spoko. Taki hipsterski, lata 70-te. Jeździ, ale jak przestał jeździć, to włożyłam w naprawę ponad 100 zł, a serwisant zapowiedział, że to już ostatni raz. Że już części do niego nie ma, nie ta technologia. I takie tam.

To zaczęłam się rozglądać za rowerem, bo też mój ma cieniutkie koła, które na krakowskich ulicach sprawdzały się OK, ale po wiejskich drogach już nie zawsze. Poszłam do rowerowego. Był po drodze po prostu. No dobrze, nie do końca, bo 2 km od domu, musiałam zawracać, takie tam. Powiedziałam obsłudze na wstępie, że mam 1500 zł, chociaż to nieprawda. Ale co się będę do biedy przyznawać…

Pani pokazała mi z trzydzieści rowerów. Na pięciu kazała mi się przejechać. Problem ze mną jest taki, że potrzebuję dużej ramy, dużych kół, dużego siodła, ogólnie wszystko ma być duże, bo rozmiar ma jednak znaczenie.

Znalazłam ideał.

Za 2000 zł. Nie kupiłam.

Jak żyć?


76 thoughts on “Rower bym kupiła”