Zakupy online w czasach epidemii

Zakupy online w czasach epidemii

Już normalnie psychicznie wysiadam przez ten cholerny lock down. I kurierów, przesyłki, sprzedawców. Ja tutaj za wszelką cenę chcę być podporą polskiej gospodarki, żeby premier miał na premie, żebyśmy 500+ dalej dostawali, żeby wybory mogły się odbyć, no kurwa kupuję ile wlezie, ale wydaje mi się, że odczuwam już pewne zmęczenie….

I tak od początku kwarantanny:

– kupiłam kuchenkę bez osłony z szyby. Wkurw.
– zepsułam płytkę mikową z nowej mikrofalówki. Wkurw. Zwłaszcza że Beko już miesiąc temu podobno przekazało taką płytkę mikową do wysyłki dla mnie. Do dzisiaj nie doszła. Wkurw.
– zamówiłam paczkę z Ikei, szła dwa tygodnie. Wkurw.
– chciałam zamówić kolejną z Ikei, ale okazało się, że mój kod pocztowy nie jest aktualnie obsługiwany. Pytam się na infolinii po chuj im mój kod pocztowy, jak ja chcę po tę paczkę przyjechać do Gdańska. Wkurw.
– zamówiłam paczkę z Jysk, po drodze uznałam, że nie jest mi już potrzebna i ją zawrócili, oddali pieniądze, ale jednak wkurw.
– zamówiłam fotel z Homli, czekałam 10 dni, otrzymałam fotel z czterema dziurami w podłokietniku i przetartą tkaniną. Wkurw. Na propozycję Homli, że mi dadzą 20% zniżki na ten dziurawy fotel wkurw.
– fotel zapakowałam, przyjechał kurier odebrać, zawiózł na terminal do Gdańska, paczka zaginęła. Wkurw. Nie ma fotela, nie ma kasy ze zwrotu, nie ma paczki w terminalu. Wkurw do dzisiaj, bo się dopiero dzisiaj rano paczka wreszcie odnalazła. Z drugiej strony trzeba mieć talent, żeby zgubić paczkę, w której zmieściłby się prezes z kotem i jeszcze hoho Dupa.
– drugi fotel zakupiłam w zeszłą środę już na allegro, mieli wysłać w piątek, wysłali we wtorek, wkurw.
– ten drugi fotel jest od wczoraj w doręczeniu. Jest 16.28. W Kłobucku też. Wkurw.
– kupiłam telewizor, zaklepałam, chciałam opłacić, błąd. Wkurw. Ani opłacić, ani dodzwonić się na infolinię, ostatecznie po 30 minutach słuchania melodyjek i rozmowach z panią i panem musiałam zrobić przelew tradycyjny.

To wszystko w czasie kwarantanny.

A teraz puenta.

Zamówiłam dwie myszki komputerowe dla córek, bo mają tę edukację zdalną, jeden komp już miały bez myszki, bo ma dotykowy ekran, teraz OB kupił im drugiego kompa, więc ja kupiłam dwie myszki. Dotarły, otworzyłam, załadowałam w nie baterie, ale szukamy odbiorników USB. Wkurw. Nie ma. Dzwonię do sprzedawcy, sprzedawca na melisie:
– Jak nie ma?
– No kurde nie ma.
– Niech pani otworzy klapkę na baterie i sprawdzi w bocznej ściance….
– O…. jest….
– No – i się rozłączył.

Wykończy mnie ta kwarantanna, chcę iść normalnie do sklepu.

 

Pech chciał, że do tych wszystkich historii doszły jeszcze dwie.

Tego samego dnia o godzinie 17.00 (w Kłobucku też) otrzymałam wiadomość, że mój fotel czeka na poczcie. Pojechała. Okazało się, że poczta jest już od ponad 2h zamknięta, więc ostatecznie odebrałam go następnego dnia. Był bez dziur, ale miał złamany kołek drewniany, co na szczęście nie stanowiło wielkiego problemu.

Kilka godzi później przyjechał mój nowy telewizor.
Piękny, 50 cali (miałam 32 cale), Smart.  Tylko pilot nie działa, bo spakowany w kartonie był niewłaściwy….


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz