Madera — zieleń po horyzont

Madera — zieleń po horyzont

Nic mi tak nie dokucza w tej pandemii, jak świadomość, że nie można do woli podróżować. Już dawno zarzuciłam moje codzienne przeglądanie ofert na bilety lotnicze, a wszelkie podróże zaklepuję ze świadomością, że coś może pójść nie tak. Jednocześnie jestem niezwykle zdeterminowana, żeby lecieć i nie liczę się z kosztami. Jeśli znajdę wycieczkę w dobrej cenie, to wiem, że trzeba będzie doliczyć jeszcze ubezpieczenie i testy. Tak było i tym razem, kiedy 14 sierpnia 2020 napisałam do siostry:

  • Ej, a może byśmy w marcu skoczyły na Maderę?
  • Ty to umiesz namówić. 
Câmara de Lobos – wioska rybacka
Câmara de Lobos – wioska rybacka
Câmara de Lobos – wioska rybacka
Câmara de Lobos – wioska rybacka

Testy na wejściu… 

Są drogie, niezbyt przyjemne, ktoś na nich trzepie mega kasę, ale trzeba je zrobić, by latać. Na Maderze robią je za darmo każdemu, kto wyląduje na ich lotnisku. Po teście trzeba udać się do swojego hotelu/apartamentu i czekać na wynik. Teoretycznie ok. 12 h, praktycznie nawet do 30 h. Przez ten czas nie można wychodzić poza pokój, a jeśli wynik nie będzie jednoznacznie negatywny, trafia się na 14 dni do izolacji w wyznaczonym hotelu covidowym. Gdyby w Polsce zakażeń było 800… 2000… no może 5000 max. dziennie, zaryzykowałabym. Ale nie, gdy jest ich 35000 dziennie. Dlatego 2 tygodnie przed wyjazdem znacząco ograniczyłam kontakty z innymi ludźmi. Przychodzi mi to dosyć łatwo, więc nie było to jakieś duże wyrzeczenie, gorszym była opłata za test w Polsce – 350 zł (PCR) razem z tłumaczeniem na j. angielski. Kiedy wylądowałam na Maderze i od razu szłam do wyjścia lotniska, okazując jedynie negatywny wynik, wiedziałam, że postąpiłam słusznie. Od razu mogłam cieszyć się wakacjami.

pierwotny las Laurisilva
pierwotny las Laurisilva
pierwotny las Laurisilva
pierwotny las Laurisilva

No prawie, bo… lało.

Okazało się, że trafiłyśmy na olbrzymią ulewę. W pamiętną sobotę 27 marca spadło tyle deszczu, ile zwykle pada na Maderze przez pół roku. Efekt był taki, że na całej wyspie nie było prądu przez wiele godzin, ulice płynęły, samochody na parkingach podziemnych były zalane pod dach, a w naszej restauracji spadł sufit i zalało podłogę. Ale nie ma tego złego, bo okazało się przy wyjeździe, że kolacja, podczas której runęły karton gipsy, była za darmo…

Potem było już tylko lepiej, czyli słońce i temperatury oscylujące w okolicy 20 stopni Celsjusza. Padało tylko w nocy z wtorku na środę i w środę rano. Wiało zimnym powietrzem także w górach, ale byłyśmy zaopatrzone w bluzy, kurtki, czapki, miałam nawet szalik. 

Lotnisko na Maderze

Obrosło w legendę po tragicznym wypadku z 1977 roku, kiedy to zginęło ponad 130 osób. Pilot lądował 2 razy i za 3 razem wylądował, ale samolot wpadł w poślizg, rozpadł się i część maszyny stoczyła się z krótkiego pasa lotniska. Obecnie pas jest długi na ponad 2700 metrów, wsparty na ponad 100 filarach, piloci mają specjalną licencję… Jedynym problemem bywają boczne wiatry. Jeśli warunki do lądowania są złe, piloci krążą trochę nad lotniskiem, czekając na okno pogodowe, a później lecą na pobliskie Porto Santo lub na Kanary. U nas była burza z piorunami i gradem, a jednak udało się wylądować za pierwszym podejściem. I to tak, że nawet nie poczuliśmy, kiedy koła dotknęły pasa. Ale prawdą też jest, że ja kocham latać i uwielbiam emocje w powietrzu. Jak w czasie lotu nie ma turbulencji, to mi się nudzi. 

Porto Moniz – słynne baseny lawowe
Porto Moniz – słynne baseny lawowe
Santana – tradycyjne domki „palheiro”
Santana – tradycyjne domki „palheiro”

Nocleg

Jak zwykle — nie gwiazdki miały dla mnie znaczenie, ale położenie hotelu. Nasz wybór padł na hotel w miejscowości Garajau, kilka kilometrów od stolicy wyspy Funchal. Niestety na miesiąc przed wyjazdem okazało się, że będzie zamknięty i zaproponowano nam nieco droższy, ale dla nas w tej samej cenie Florasol w hotelowej dzielnicy Lido w Funchal. Noclegi ze śniadaniami, 3*, pod hotelem sklep, do centrum piechotą 2,5 km. Ogólnie byłyśmy bardzo tą zmianą zadowolone. Jedyny, ale znaczący minus — brak basenu krytego. 

A po co nam basen kryty na wyspie wiecznej wiosny? W oceanie woda miała 17 stopni Celsjusza, w basenie odkrytym w hotelu także… a o godz. 19.00 w tygodniu oraz o 18.00 w weekendy zaczynała się godzina policyjna. Z hotelu wychodziłyśmy zwiedzać ok. 8.30, wracałyśmy po 17.00, więc wieczorem nie bardzo było co robić… Na szczęście było WiFi w pokojach, był balkon, miałyśmy czytniki. Dało się przeżyć, ale następnym razem jednak zadbałybyśmy o ten basen.

Restrykcje Covidowe na Maderze

  • Maseczki w przestrzeni publicznej
  • Używanie żeli dezynfekcyjnych
  • Godzina policyjna
  • W barach i restauracjach nie wolno spożywać posiłków na stojąco

Wszyscy bardzo tych przepisów przestrzegają. Żele są dostępne, na wejściu do największego marketu była też mierzona temperatura. Tam nikt nie nosi maski pod nosem. Poza tym wszystko działa za dnia, z fryzjerami, kawiarniami i restauracjami włącznie. W sklepach nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o liczbę klientów, otwarte były także galerie handlowe. Komunikacja miejska działała normalnie. 

Tam jest obecnie ok. 20 zakażeń dziennie. 

Ponta de São Lorenço
Ponta de São Lorenço

Z kim zwiedzać Maderę?

Ogólnie można wynająć samochód, ale ja nie chciałam. Zwiedzałyśmy na piechotę (bo blisko do Funchal), autobusem (Google Maps ładnie pokazuje, gdzie iść na przystanek i jaki autobus wybrać, bilet 1,95 e można kupić u kierowcy). Wykupiłyśmy także trzy całodniowe wycieczki w Madera Dragon Tree Travel.  Juliusz, nasz przewodnik i kierowca po Maderze to meteorolog, ornitolog, geolog, botanik, historyk, człowiek orkiestra. Do tego zna się na jedzeniu i ironicznych żartach, opowiada ciekawie i z zaangażowaniem, nawet wtedy, kiedy zmuszony jest do powtórzenia jakichś informacji. Jeśli kiedykolwiek traficie na Maderę, to wycieczki z nim szczerze polecam. Jeździliśmy Land Roverami z otwieranymi dachami, dzięki czemu można było wystawać poza samochód i oglądać fantastyczne widoczki. Zaręczam, że emocji nie zabraknie, bo kierowcy wjeżdżają na totalne bezdroża, korzystają z dróg, które normalnym autem nie mogą być pokonane i znają miejsca ciekawe, których nie ma w przewodnikach. 

Juliusz i jego bryki

Jedna wycieczka to koszt 44 e. Podczas wycieczki można zjeść obiad za ok. 11 e i pić ponchę do woli 😉 Julek nigdzie się nie spieszy, daje sporo swobody i czasu na podziwianie widoków, a tych przecież na Maderze nie brakuje.

Bardzo dużo fajnych informacji o tym, co warto zobaczyć na Maderze, znaleźć można na grupie FB Wyspa Madera. Dużo tam całkiem fajnych ludzi, którzy lubią zwiedzać i są ciekawi świata. 

Testy na wyjeździe

Żeby w Polsce nie utknąć po przyjeździe na 10-dniowej kwarantannie, można zrobić test antygenowy. Na Maderze kosztuje on 20-27 euro, ale ja nastawiałam się na kwarantannę. Aż tutaj nasz rząd wprowadził możliwość przetestowania się po powrocie. I tak wysiadłam z samolotu, zostałam spisana przez Służbę Graniczną i po 24 h miałam trafić na kwarantannę. Mogłam też za 200 zł zrobić test na lotnisku, ale niech się pocałują w pompkę. Rano, po powrocie do domu, podjechałam do punktu testów i ten sam test zrobiłam za 130 zł. Na kwarantannie byłam od momentu pobrania wymazu, do wyniku negatywnego. 3h. Ważne! Nie dostałam oddzielnie żadnej informacji o tym, że zostałam zwolniona z kwarantanny. Po prostu w dokumencie o nałożeniu kwarantanny zmieniła się data jej zakończenia z pierwotnej: 13.04.2021 na 04.04.2021. 

Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte
Ogród egzotyczny Monte

Co na Maderze jest najpiękniejsze?

  • Zieleń. Soczysta zieleń po horyzont. Wszędzie. To jest niesamowite!
  • Ceny w knajpach i sklepach do przyjęcia. W wielu knajpach pełny obiad: zupa/przystawka, główne danie, deser, kawa/wino kosztował 11 e.
  • W każdym miasteczku, w każdym barze czy pijalni ponchy były kulturalne i bezpłatne toalety.
  • Madera ma wodę z chmur… jest pyszna! Można pić ją prosto z kranu. Wiele kraników znajdziecie także “na mieście”. Warto zabrać ze sobą jakąś wielorazową butlę, a nie trzeba kupować wody w sklepie.

Największe rozczarowania?

  • Trochę krótka lewada, która była  w planie wycieczki. Raz-dwa i przeszłyśmy.
  • Niedziałająca kolejka gondolowa na wzgórze Monte.
  • Brak możliwości zjazdu z Monte w legendarnych wiklinowych sankach.
  • Te cholerne podejścia pod górę 😉 Przejście 700 metrów zajęło nam prawie godzinę. Droga prowadziła po pionowej ścianie.
Zwyczajna maderska, dwukierunkowa uliczka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz