39,1

39,1

Czyli Córka Pierwsza idzie na rekord. Taką temperaturę miała dzisiaj po południu, gdy leżała w moim łóżku. Na uszy jednak jej się nie rzuciło, bo usłyszała jak w kuchni Córka Druga (jedynie stan podgorączkowy) pyta o to, czy mam Mambę. I wtedy nagle gorączka nie była przeszkodą, by poderwać się z tego łóżka, przybiec do kuchni i spytać, czy dla niej Mamba też będzie. O tyle to zaskakujące, że niecałe 3 minuty wcześniej umierającym głosem prosiła, by przynieść jej szklankę wody…. Do kwików córek dołączył kwik świnki morskiej. Ale świnka zaspokoiła się kawałkiem zielonego ogórka*.

Wcześniej jednak CP spała. W swoim łóżku, w swoim pokoju. Córka Druga, czekająca na obiad**, poszła do pokoju i zaczęła coś opowiadać.

„Dziwne… Jednak nie śpi?” – pomyślałam (bo ja często myślę) i poszłam sprawdzić, czy dziecku z gorączką czegoś nie trzeba. I widzę CD siedzącą na łóżku CP i gadającą do siebie.

– Śpi jak suseł – rzekła CD. Dokładnie to „śpi jak siusieł”.

Wybuchnęłam śmiechem.

– No co? Przecież się tak mówi!

No mówi, mówi. Cóż. Nie ma to jak piękny, wiosenny dzień z córkami w domu. Z gorączką, wymiotami, bajkami non-stop, buszującą świnką i 8 kilogramami wilgotnej bawełny zalegającymi w pralce.

.

.

.

* Poszłam dzisiaj do warzywniaka po wiecheć pietruszki dla świnki. Wybrałam największy, jaki był w wiadrze (taki, że  mi się w dłoni mieścił, a nie że naręcze), a babka do mnie mówi: „17 zł”. Wyobraźcie sobie teraz Matkę Sanepid, rozpaloną przez gorączkę, w przykrótkich dżinsach (bo MS wysoka i ciężko kupić normalne spodnie), która tylko zmieniając wyraz oczu daje znać sprzedawczyni, że coś ją pojebało….

** Dostałam dzisiaj do testów ciekawy sprzęcior ułatwiający robienie obiadów. Recenzja niedługo….


27 thoughts on “39,1”