A Matce raz pada, raz nie pada

MS wyjrzała przez okno i widzi, że podjazd sąsiada mokry, brama mokra, z drzew kapie, więc wyrwała jak szalona, żeby pranie z linek ściągnąć. Wybiegła na podwórko, ucieszyła się, że nie pada aż tak mocno, w sumie niewyczuwalnie i pranie prawie suche, do rozwieszenia na chwilę w suszarni. Ściągnęła wszystko (a trochę tego było, bo dzisiaj dwie pralki nastawiła) i przyszła z wielkim koszem do domu. Jeszcze raz zerknęła przez okno… i się zorientowała, że to nie deszczowa chmura nad podwórkiem sąsiada, ale zraszacze na trawniku u niego włączone spowodowały wilgoć podjazdu, drzew i bramy. Kurtyna.

 

 

 

Edit: zauważyliście, że jak piszę o swoich debilnych zachowaniach, to zawsze w osobie trzeciej? Chyba się nie chcę sama z sobą utożsamiać…


13 thoughts on “A Matce raz pada, raz nie pada”

  1. No to mi dałaś zagwozdkę psychologiczną. Bo sama nie wiem kiedy zaczęłam swojego bloga prowadzić w trzeciej osobie. Czyżbym aż tak dalece nie akceptowała siebie?

  2. Oh, Matko, co my byśmy bez Ciebie zrobiły??? Przecież pewnie każda z nas ma na koncie taki numer. Ale jak Ty to opiszesz, to jakoś tak człowiekowi lżej na duszy, że nie on jeden taki głupi;).

    PS. Ja za to mówię o sobie człowiek ;D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz