Byłabym matką idealną

Byłabym matką idealną

…gdybym straciła słuch.

Do takiego wniosku doszłam podczas ostatniego weekendu. Córek nie było w piątkowy wieczór, całą noc i w sobotni poranek. Nie było, bo były na piżama party. Córka Druga co prawda iść nie chciała, ale „ciocia” powiedziała, że będą rodzynki w czekoladzie i pizza. CD więc spakowała w plecak z żyrafką piżamkę, trzy maskotki i wybyła z domu. Podobno nawet nie zapłakała za mną, a wraz z pięcioma innymi dziewczynkami poszła spać grubo po północy.

I co w tym czasie działo się u mnie? U mnie była cisza. Grobowa cisza.. upragniona cisza. Bo nic mnie nie wytrąca z równowagi, jak ten ciągły dziecięcy jazgot. Ja tam mogę im kotleciki smażyć, buty im kupować, bajki włączać, na rower z nimi wychodzić, gacie zakładać, tyłki podcierać, ale nic mnie tak nie wkurza, jak ciągłe gadanie, piszczenie, ględzenie, kłapanie, kłócenie się, pyskowanie.

Niestety wolny wieczór, noc i poranek to dla samotnej matki za dużo dobra i matka mogłaby się posikać ze szczęścia. Ba, mogłaby nawet wypocząć i zatęsknić za dziećmi, w związku z tym córki, gdy tylko wróciły do domu, zaczęły kłapać, piszczeć, kłócić się, pyskować, skamleć. Ogólnie znęcać się używając wysokich tonów. A CD dołożyła jeszcze tej nocy gorączkę. Gorączkę, która co prawda rozgrzewa jej głowę, ale nie odbiera mowy.

I od razu mi się przypomina prezent, który dostałam od Ojca Biologicznego na pierwsze nasze Boże Narodzenie po narodzinach Córki Pierwszej: suszarka do włosów do usypiania dziecka i zatyczki do uszu. Co by o nim nie pisać – rękę do prezentów to miał zawsze. Teraz oczekuję (oprócz zmywarki*) srebrnej taśmy. Albo chociaż szerokiego plastra.

* Twierdzi, że pamięta o tej zmywarce…. Pewnie, że pamięta. Bo nie pozwalam mu zapomnieć.


27 thoughts on “Byłabym matką idealną”