Całe te wakacje były za krótkie

Całe te wakacje były za krótkie

Bo wróciłam w piątek rano. Z żalem, że trzeba. Że jeszcze bym w tej Hiszpanii posiedziała. Od razu zderzyłam się z rzeczywistością: aferą taśmową, zaszczanym i spóźnionym pociągiem, w którym pierwsza klasa, za którą płaci się stówkę, wygląda jak wagon bydlęcy, a temperatura powietrza w dzień nie przekracza 20 stopni.

Cały weekend zajmowałam się dziećmi. Byłam pewna, że po tygodniu urlopu, będę dla nich miła i przyjemna przez co najmniej kolejny miesiąc. Ojciec Biologiczny obstawiał tydzień. Udało się przez jeden dzień… No one to świętego potrafią wyprowadzić z równowagi. Dar taki mają.

W niedzielę nastawiałam Córkę Pierwszą, że dzisiaj ma zakończenie roku. Że występy, że kieckę jej przygotuję. Rano pokłóciłam się o to, że ma być uczesana jakoś, bo taka kudłata na imprezę nie pójdzie. Zawlokłam jej ubranie razem z butami, wytłumaczyłam, że ma się w szatni przebrać i gdy dodatkowo informowałam o wiszącej w szafce kiecce jej nauczycielkę usłyszałam:

– Ale zakończenie roku jest jutro….

Kurtyna. Oklaski.

(na następny urlop odłożyłam już na mSaver 70 zł. Za rok jadę na miesiąc. Choćby na Ukrainę…)


8 thoughts on “Całe te wakacje były za krótkie”