Co za noc!

Dziewczyny zasmarkane po pas. Stawiam na cholerny morski wiatr albo na te 30 min. spędzone w przedszkolu w piątek. Córka Pierwsza od soboty co 2 minuty wrzeszczy „Chcę tutetę!” (sami zgadujcie o co chodzi), kaszle jak gruźlik (od czasu czterechmiesięcyciągłegokaszlu wszelkie choroby nas przerażają) i jest bardziej uciążliwa niż zwykle, chociaż wydawało nam się to niemożliwe.

Do tego niedzielne popołudnie spędziliśmy u rodziców, którzy to mają dwa owczarki kaszubskie, w tym jednego rzucającego się na dzieci. Pies wyglądający z twarzy jak szczotka do kibli wskakuje na maluchy i… cieszy się jak głupi, liże po buzi, popiskuje ze szczęścia. Okazało się że Córka Druga i Nie Ostatnia tak to nie lubi. Za dużo czułości to przesada i za każdym razem , gdy go widziała wybuchała płaczem. Niestety przeszło jej to dopiero dzisiaj rano i nawet psa w pobliżu nie potrzebowała żeby ryczeć pół nocy.

Nasz wypoczynek wyglądał więc następująco:
– Karmienie
– Wsadzanie na czuja smoka 100 razy w mlaskającą buzię
– Odkurzanie nosa (4 rano… sąsiedzi nas kochają, bo my naprawdę ODKURZAMY dziecku nos)
– Zakraplanie
– Odkurzanie ponowne, bo jak ryczała przy zakraplaniu to się znowu zasmarkała
– Siedzenie na łóżku i tulenie dziecka w pozycji kołyski
– Trzykrotna próba odłożenia dziecka do spania
– Siedzenie na łóżku i tulenie dziecka w pozycji kołyski
– Odkurzanie nosa
– Zakraplanie
– Odkurzanie ponowne, bo jak ryczała przy zakraplaniu to się znowu zasmarkała
– Rzucanie po cichu słowami uważanymi powszechnie za obraźliwe
– Siedzenie na łóżku i tulenie dziecka w pozycji kołyski
– Usypianie Córki Pierwszej bo się obudziła, gdy odkurzaliśmy nos Córce Drugiej i Nie Ostatniej
– Rzucanie głośno słowami uważanymi powszechnie za obraźliwe
– Uznanie że 5:30 to taka pora, kiedy nasze dzieci już na bank nie pójdą spać i porzucenie ich na rzecz wyłożenia się pod kocem na kanapie w dużym pokoju….

Noce są najgorsze…. Nic mnie tak nie zniechęca do dzieci jak brak możliwości wyspania się bez przerw i ograniczeń. Nie spałam jednym ciągiem i dłużej niż do godz. 7:00 od 2 lat, 9 miesięcy, 2 tygodni i 6 dni….


3 thoughts on “Co za noc!”

  1. W takich chwilach dziękuję Bogu, że ja i żona świadomie nie zdecydowaliśmy się na dzieci

    🙂

  2. Ach! Jest! Jest ktoś, kto mnie rozumie!!! Nareszcie! Moje, cudowne skądinąd, dziecko nie pozwoliło mi przespać ANI JEDNEJ nocy od wieczora do rana przez – UWAGA! – 6 pełnych lat – budziła mnie od 4 do 8 razy w ciągu KAŻDEJ nocy… Potem jej się zdarzało przespać całą noc, ale nie za często, dopiero od skończonych 7 przestała łazić po nocach do mnie…
    Chodziłam jak zombie – tu nadmienię, że pracuję po normalne 8 godzin dziennie i wstaję o 5.30 do roboty… Tak więc łączę się z MS w pełnym zrozumieniu :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz