Długi post o pukaniu

Długi post o pukaniu

Nie lubię pukania. Pukanie zawsze wieści kłopoty i wydatki. Z niepokojem więc nasłuchuję stuków i puków w moich „ruchomościach”, zanim staną się nieruchomościami. Kiedyś i tak było łatwiej, bo jeździłam w sprawie pukania do Grzebałki.

  • Panie Grzebałko, coś mi puka.

Pan Grzebałka wchodził pod auto i mówił:

  • Puka ten tłumik co pani prawie odpadł, ale już wziąłem trytytki i go naprawiłem.

I tak z tymi trytytkami człowiek jeździł przez 3 lata, aż do następnego puknięcia. Teraz nie ma tak łatwo, bo Grzebałka pukanie usuwał coraz gorzej i zmieniłam go na pana Jacka. A pan Jacek ma już do pukania inne podejście. Pan Jacek wysłucha moich żalów, po czym poszuka kolorowej karteczki, na kolorowej karteczce napisze „Hyundai puka”, przyczepi ją pinezką do korkowej tablicy i powie:

  • Proszę przyjechać za 2 tygodnie, zostawić auto na miesiąc, postaramy się zlokalizować pukanie.

Z pukaniem miała problem też Powsinoga. Otóż chciała kupić sobie samochód, bo poprzednie cztery jej małżeńskie poszły na żyletki, a jak się rozwiodła to uznała, że mąż jej lepszy potrzebny nie jest, ale auto już tak. I skoczyła sobie do komisu, wsiadła w jakąś brykę, którą Niemiec do kościoła i tak dalej, przejechała się i mówi do sprzedawcy, że coś puka w zawieszeniu. A sprzedawca jej powiedział, że to ona jest puknięta. Powsinoga wzięła następnym razem swojego mechanika jako bodyguarda i głos rozsądku, i kupiła auto  puknięte. Znaczy ma wgnieciony bagażnik to auto, ale Powsinoga twierdzi, że za tę cenę auto z takim wyposażeniem ma prawo być puknięte i ona w to puknięcie nawet nie zamierza się wtrącać.

I tutaj taka krótka dygresja. Bo jak baby, to pewnie pierwsze pytanie będzie „Jaki kolor?” Otóż nie. Przyjechała Powsinoga pukniętym Koreańczykiem.

  • No, niezły. Myślisz, że się nam szafa z Ikei zmieści do środka? – spytałam.
  • Bardzo możliwe, bagażnik ma większy, niż Ford.
  • O, ale hak masz! Teraz trzeba kupić przyczepę kempingową. I jak się jeździ?
  • Kopa ma większego, niż Ford. Diesel, silnik 2.0, ponad 100 koni.
  • To ja mam więcej, ale mniejszy silnik.
  • Chcesz się przejechać?
  • Nie w tych butach, może innym razem. Ale szafę można by przywieźć.
  • No można. Jak nie w środku, to na dach wrzucimy…

I wiecie co? Nie wiem nawet, jaki kolor ma to jej nowe auto. A szafa się zmieściła.

Wracając do pukania.

Coś mi puka w rowerze. Sprawa jest poważna, bo ja z tym rowerem jestem złączona jak Szydło z ….. A dobra, nieważne. W każdym razie bez roweru jestem niczym.

Sęk w tym, że nikt mi nie wierzy, bo rower raz puka, raz nie puka i  jak puka to moim zdaniem puka w pedałach. Pojechałam raz do serwisu i mówię, że przegląd, łańcuch, przerzutki i amory mają sprawdzić, oczyścić, naoliwić. Kazali mi rower zostawić na ponad tydzień, szczęśliwie oddali po 5 dniach. Jednak nadal coś pukało. Kazałam posłuchać dziadkowi, dziadek stwierdził, że nie puka, tylko szura. Dokładniej to łańcuch o obudowę, bo cioły z serwisu mi ją źle założyły. No to ja znowu do serwisu i mówię jak ta kretynka, że nie chciałabym już roweru na kilka dni zostawiać i bardzo proszę, żeby mi tę obudowę na miejscu poprawili. I uwaga, tutaj szczyt głupoty mojej „Ja sobie posiedzę i poczekam, mają panowie tyle czasu, ile potrzebują”. I tę obudowę zakładali dwie godziny… W końcu oddali mi rower, więc się pytam czy słyszeli, że coś puka. A pan serwisant, że w życiu, nic nie puka, wszystko gra, szerokiej drogi.

I nadal mi coś puka. No nie wierzę, żeby mi się przesłyszało, bo teraz na przykład słyszę jakiś gwizd w uszach, ale CP mówi, że ona też słyszy,

Coś ze mną nie tak? Co tak puka?


18 myśli nt. „Długi post o pukaniu”

  1. U mnie pukało i też wydawało się że pedały lub okolice. Wymienili sport w serwisie korbę i coś jeszcze a mi nadal pukało. Pojechałam do innych i za kilka złotych wycentrowali tylne koło i śmiga do dziś

  2. Mi w rowerze też szurało, jak wymyśliłam już co (ranyboskiejasięnieznam) czyli łańcuch o to co robi, że przerzutki się zmieniają, to zaczęło mi pukać. Albo raczej tyrkać….

  3. Na pewno zcentrowane koło, trza szprychy naciągnąć 🙂 jak mi tak kiedyś pukało i zignorowałam to się w końcu koło zatrzymało obcierając o ramę tak, że dalej nie pojechałam 🙂

    1. Nie oddawałam bo kurde tyram 11h dziennie i nie mam czasu nawet posłuchać tego stukania w tym pedale. Ale zeszły sezon jeździłam regularnie i wkurzało mnie to pukanie niemiłosiernie.. a rower kupiłam na wiosnę zeszłego roku, więc nowka folia nieśmigana…

    2. Monika Moma ja chyba zacisnę zęby i po prostu na następną wiosnę oddam do serwisu z info, że mają zlikwidować pukanie. Chociaż mam wrażenie, że w tym serwisie to pracują ludzie z łapanki, których najwyższą umiejętnością jest zmiana dętki.

  4. Mi tam pedały pukają od dawna, więc postanowiłam… kupić sobie słuchawki Blutut, i zignorować stukanie. Rozpadnie się to się rozpadnie, i tak trzeba wymieniać.

  5. Mialam to samo, stukalo cos w srodku miedzy pedalami i to bylo cos z lozyskami ale nie pamietam czy mi to nasmarowali czy cos wymienili, ale przestalo stukac. Ale tez mine to strasznie wkurzalo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz