Esencja Córki Drugiej

Esencja Córki Drugiej

Zacznijmy od tego, że jeśli chodzi o oszczędzanie na dzieciach, to jestem lepsza niż dziennikarz TVN 24… Dzisiaj wzięłam córki do Ikei. Kupiłam im najpierw po hot-dogu na obiad – po 2 zł, bo z prażoną cebulką oraz ogórkiem. W końcu dieta powinna być zrównoważona. Potem oddałam je do sali zabaw i uzbrojona w kartę Ikea Family udałam się na kawę. Jak wiadomo, w takim przypadku, darmową. Następnie przeszłam się po sklepie, usiadłam na chwilę przy stole, wyobraziłam sobie, jak spożywam przy nim codzienne posiłki, potem podotykałam zasłon i poszłam po dzieci oraz po dwa lody po 1 zł każdy. Mogłam co prawda kupić stół, krzesła, kanapę, posiedzieć sobie na nich w domu, a potem je oddać, ale powiedzmy sobie szczerze – byłby to cholernie głupie.

Tak czy inaczej w ten sposób zagospodarowałam dzieciom popołudnie, sama spędziłam czas wśród wysmakowanych wnętrz, kupiłam obiad i deser za łączną kwotę 6 zyli, skosztowałam latte i wróciłam do domu.  A wszystko to dzięki babci, którą musiałam i tak zawieźć na lotnisko, więc byłam tuż obok. 2 w cenie 1.

Prawda, jaka oszczędność? A nie jakieś tam kino, teatr, muzeum, park dinozaurów, czy wydmy w Łebie.

To wracając do tematu. Znalazłam w szafce tłuczone szkło. I szklankę w dwóch kawałkach.

– Kto zbił szklankę?

Na to odezwała się Córka Druga.

– Psipadkiem…

To dziecko to jeden wielki psipadek…


38 thoughts on “Esencja Córki Drugiej”