Matka jak malowana

Matka jak malowana

– Mamo, a dlaczego ty się malujesz? – spytała mnie Córka Druga, gdy akurat szpachlowałam sobie wszelkie skórne niedoskonałości (bo ja mam cerę jak nastolatka).

– Chcę dobrze wyglądać.

– Ale tego makijażu w ogóle nie widać….

I teraz mi wytłumaczcie: czy podkład, puder, tusz do rzęs i szminka i tak mi nie pomagają, czy tak doskonale robię dyskretny makijaż na co dzień?

A na wieczór miałam cudny plan. Moje córki miały iść dzisiaj na piżama party. Kupiłam więc popcorn, 7Up, flaszkę ukochanej cytrynowej Beherovki, wypożyczyłam kolejne dwie książki o górach, nastawiłam się na głęboki sen, cichy poranek bez zrywania się z łóżka, bo CP przykleszczyła CD rękę w drzwiach harmonijkowych…. i… Córka Druga powiedziała, że nigdzie nie idzie, zostaje w domu, będzie oglądać bajki i opiekować się Biszkoptem.

Żegnaj cudowny piątku.


25 thoughts on “Matka jak malowana”