Moja trauma

Moja trauma

Macierzyństwo i tacierzyństwo mają różne oblicza. Pierwsze słowo, ząb, kroki, rozpoczęcie edukacji – to wzrusza. Karmienie piersią przez 3 lata po 20 godzin na dobę, pierwsza grypa żołądkowa, wagary wkurzają. Niektóre aspekty rodzicielstwa zamieniają się w traumę. Koleżanki mąż, na sam widok pełnej pieluchy, miał odruch wymiotny. Moja przyjaciółka, która planowała trójkę dzieci, po pierwszym synu uznała, że czas na spiralę, skoro nie może się wysterylizować. Ja z kolei będę traumy miała dwie.

Zacznijmy od pierwszej. Głos Edyty Jungowskiej.

Ja ją jeszcze pamiętam z Kabareciku Olgi Lipińskiej, a potem ze szpitala w Leśnej Górze. Nic mi kobieta nie zrobiła, dopóki nie odczytała na 4 audiobookach Dzieci z Bullerbyn. A moje dzieci te audiobooki dostały od mojej eks sąsiadki.

W lutym tego roku. 7 miesięcy temu.

I od lutego, co wieczór i co rano słyszę „Uuuu, Dzieci z Bullerbyn, czyta Edyta Jungowska”. Co wieczór i co rano. Ta sama melodia, ten sam, lekko chrypiący głos. I najgorsze jest to, że słyszę ją nawet, gdy córek nie ma w domu i nie było komu włączyć tej cholernej płyty. To siedzi w mojej głowie. A jak córki są, to albo lecą cytatami z Dzieci, albo słychać tę cholerną melodię.

„Uuuuu. Dzieci z Bullerbyn” Jungowska. Kurwa mać.

I co ciekawe, dopiero w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że córki wcale nie są znudzone tymi płytami. Otóż, one jeszcze nie doszły do części 3 i 4! One dopiero słuchają 1 i 2.

Temat drugi. Trauma koszmarna.

Nie lubię spać z kimś. Kiedyś spałam z OB, bo byłam zakochana. Później zaczęłam przebąkiwać, że lepiej mieć w domu 2 sypialnie, bo mi przeszkadza ciepło drugiej osoby, kręcenie się, wiercenie, chrapanie, ba! nawet czyjś oddech. Potem urodziły się dzieci i było jeszcze gorzej. Wiecznie przyłaziły w nocy. Córka Druga przychodzi wciąż. A że jest już wielka, to zajmuje mnóstwo miejsca, kopie mnie po nerkach, rozpycha się i spada z łóżka, potem płacze i ma pretensje, że to ja ją zrzuciłam. Ileż to razy brałam wreszcie byle jaką poduszkę, narzutę z łóżka i szłam spać na pobliską kanapę, byle ta mała cholera była dalej ode mnie, nie tykała mnie stopą, dłonią, tyłkiem. Niczym.

I tutaj dochodzimy do sedna.

Powiedziałam Córce Drugiej, że dosyć! Koniec! Ma swoje łóżko, swój materac, ma nie przychodzić. Córka się popłakała, ale powiedziała, że się postara. Dla dobra swojego, bo niewyspana matka, to zła matka.

I dzisiaj już, już się rozpędziła, już słyszałam tupot jej stópek, już się drzwi sypialni otworzyły, ale… zawróciła. Zawróciła, weszła do swojego pokoju i usłyszałam…

„Uuuu, Dzieci z Bullerbyn. Czyta Edyta Jungowska”

Japierd…..  Trauma.


25 thoughts on “Moja trauma”