MS zawsze marzyła o własnej taksówce

MS zawsze marzyła o własnej taksówce

Ktoś mi wczoraj napisał, że ja nie pracuję. Że pracować to można w hucie albo w kopalni, a takie przewracanie papierków, to nic. Podejrzewam, że wypowiedź była ironiczna, zwłaszcza że ja nawet nie przerzucam papierków, bo wszystko robię na kompie.

Faktycznie praca (copy)freelancera jest fajna. Nie muszę się tłumaczyć, że biorę dzień wolnego, wisi mi to, że dziecko jest chore i muszę z nim siedzieć w domu, walą mnie regulaminy, spotkania integracyjne i korporacyjny  sposób pracy. Jestem wolna. Czasami także wolna od kasy, ale jednak. Lubię samostanowienie.

Dlatego dzisiaj wstałam o 6:40, ogarnęłam dzieci, zawiozłam CP do szkoły. Wróciłam, nastawiłam kawę, dokończyłam tekst, który rozgrzebałam wczoraj, zawiozłam do szkoły CD. Przy okazji zaczepiła mnie jedna z nauczycielek i powiedziała, że CP „jest zmartwiona” (czyt.: poryczała się), że nie jest na galowo, a miała być na galowo. To poleciałam do CP i jej obiecałam, że dowiozę bluzkę na następną przerwę.

Pojechałam do domu, napisałam jeden tekst, zawiozłam bluzkę CP.

Wróciłam, napisałam jeden tekst, sprzątnęłam kuchnię, pojechałam po zakupy. Jadąc rozmawiałam z klientem.

Wróciłam do domu, napisałam kolejny tekst, wszystkie zredagowałam, wysłałam klientom.

Pojechałam po CD, wróciłam, poszukałam ciuchów i kapci CP, wsadziłam CD znowu do auta, pojechałam po CP i na zakupy do centrum handlowego, bo CP miała iść na urodziny koleżanki. W sklepie odzieżowym rozmawiałam z innym klientem na temat kolejnych zleceń.

Zawiozłam CP na urodziny koleżanki, wróciłam z CD do domu, poprawiłam jeden tekst, odesłałam klientowi.

Pojechałam po CP…

Jest 19:00. Nie wiem, jak bym się czuła po pracy w kopalni. Wiem jak się czuje przeciętny taksówkarz. Też może być zrąbany…


28 thoughts on “MS zawsze marzyła o własnej taksówce”