Podstawowe „coś”

Podstawowe „coś”

Jutro wyjeżdżamy z Karwi. Czas najwyższy najwyraźniej, bo Córka Pierwsza dzisiaj wpadła w czarną rozpacz. Uznała, że chce wracać do domu, bo tęskni za świnkami i za babcią. W tej dokładnie kolejności. Powiedziała to mi, potem zadzwoniła do babci, do dziadka, to taty, a na koniec uznała, że jej niedobrze. Liczę na to, że to gofry, czereśnie i kanapka z salami, a nie salmonella czy coś.

A właśnie… coś.

Córki poszły pod prysznic. I oczywiście sobie bardzo dokuczały

– Mamo, a ona mi dokucza – krzyknęła Córka Pierwsza. – No powiedz jej coś!

– I tak mama powie „coś” – odpowiedziała Córka Druga, która jak widać świetnie zna moje wychowawcze riposty. Ja za to znam bardzo dobrze możliwości Córki Drugiej, a jednak dałam jej miskę czereśni do zjedzenia. Córka jadła i jadła, aż:

– Mamo…. zjadłam pestkę. Psipadkiem.

24 thoughts on “Podstawowe „coś””