Psuja

Psuja

Taki dar ma Córka Druga, że wszystko psuje. Pisałam już chyba o tym, że to połamie, tamto zgniecie, tutaj porysuje. Prawdziwe tornado. Nie dalej jak wczoraj dziadek zwrócił uwagę na dziury w ochronach na słupkach trampoliny. Kto je zrobił? Córka Druga.

Dzisiaj córki zostały w domu. Wiadomo – długi weekend, to muszę mieć przerąbane. Ale nie było tak źle. W sumie grzecznie się bawiły. Wspólnie. Nawet jak pracowałam, to zamknęły mi drzwi do pokoju i nie przeszkadzały. Aż mnie ogarnęła myśl: „No ciekawe co się spierniczy? Bo coś musi… za cicho jest. „

No. To Córka Druga połamała pieska. Zabawkowego na szczęście. Potem się okazało, że zrzuciła mój puder. Prasowany. Był, bo teraz jest sypki. A właściwie w kostkach. Ręce mi opadły, klapnęłam na kanapę, Córka Druga poszła do kuchni i nagle usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Kuźwa. Szklankę stłukła. Ale jak? My nie mamy szklanek! Ale za późno, bo już córkę zdalnie z tej kanapy ochrzaniłam. I coś tknęło mnie, tyłek podniosłam, poszłam do tej kuchni, a tam żarówka. Na podłodze. Rozbita w drobny mak. A Córka Druga obok. Światło chciała zapalić, żarówa pękła, poleciała na nią.

Ma niniejszym CD zakaz dotykania czegokolwiek. Opakuję w folię bąbelkową. Całą.


24 thoughts on “Psuja”