Równowaga w przyrodzie musi być

Równowaga w przyrodzie musi być

Córka Pierwsza wczoraj wstała o 5:30, ale Córka Druga o 9:00. Wstała i była wyspana. No tak była wyspana, że wszystko przynosiło jej radość. Biegała po domu, bawiła się zabawkami, opowiadała coś babci, raz po raz pytając:

– A wiesz, babciu?

No cudowna była! Tak cudowna, że nawet przy ulicy za rączkę chodziła, czego zwykle nie znosi. I pięknie liczyła do pięciu!

– Córko Druga, policz do pięciu!

– Jejen, dja, tsi, nie wjem.

Pięknie, prawda? I córki pozwoliły mi się nawet wyspać. Żadna nie przyszła do mojego łóżka, a chociaż Córka Pierwsza wstała wcześnie, to mnie nie obudziła:

– CP, a ty o której wstałaś?
– O szóstej. Zjadłam z babcią śniadanie, a potem poszłam do niej na górę, nie jadłam cukierków….

W końcu, po 10 miesiącach marudzenia mojego, dziecko przestało wyjadać babci cukierki.

Ale chociaż córki dały pospać, to dzień już nie jest taki milusi. Już był wrzask, rzucanie się na glebę, kopanie, darcie paszczy. Żeby Matka Sanepid nie czuła się za szczęśliwa. Bo równowaga musi być, a Matka musi twardo stać na ziemi, a nie bujać w obłokach.


11 thoughts on “Równowaga w przyrodzie musi być”

  1. Jak mi się dziecko ‚pokłada’ to nie reaguję… i niech ludzie sobie o mnie myślą, że dziecko wrzeszczy i się rzuca, a ja stoję jak muł. Ja próbowałam wszystkiego, darcia paszczy, proszenia, grożenia i jednak obojętność jest najskuteczniejsza, wszystko inne potęgowało wrzask. Teraz jest tak, że pokładanie jest bardzo sporadyczne i krótkie, bo właśnie nic nie wnosi dla dziecka i widać 2-latek zaczął wyciągać wnioski 🙂 a co ja sobie myślę, czuję i jak buzuję w środku w trakcie, to moje o.O

  2. Z tego co pamietam, to poki Mlody nie stanowil zagrozenia dla siebie lub innych, to kompletnie olewalam jego ataki zlosci i histerie. I nawet nie zauwazylam kiedy z tego wyrosl :)))
    Teraz jak zdarzy mu sie cudowac, a ma juz 5,5 lat, to spokojnie tlumacze, a jak mnie wpieni to groze kara (brak bajek i Wii) i jest natychmiastowy spokoj.

  3. Też raczej nie zwracam uwagi na takie darcie ryjka. Na dworze czy w sklepie mój jest grzeczniutki, wesolutki, ludzie się nim zachwycają. Dopiero w domu diabełek wychodzi 😀

  4. Ja chyba jak większość, nie reaguję. Najbardziej irytują mnie spojrzenia ludzi. Wiem, „g” im do tego, ale i tak podnoszą wysokie już w takiej chwili ciśnienie, a niech ktoś spróbuje się odezwać… Z maluchem nie ma się co szarpać, nie ma co tłumaczyć póki się nie ogarnie. Jak trochę poleży na ziemi, krzywda mu się nie stanie. No, chyba, że wali głową o ścianę/podłogę, bo i o takich słyszałam.

  5. czasem mam wrażenie, że mój 2,5 latek nie byłby sobą gdyby jednej „scenki” dziennie nie odstawił.. żeby jeszcze było o co, a to zwykle jest taka pierdoła.. staram się nie reagować, ale moja cierpliwość też ma swoje granice..

  6. Nam zdarzyła się scena w IKEI zostawiłam młoda i sie troche oddaliłam jak leżała na ziemi, część ludzi patrzyła z uśmiechem (pewnie mieli dzieci hahah), a część komentowała – u nas ignorowanie dużo daję 😉

    1. Gdy czasem natknę się gdzieś na taką scenkę rodzajową, to właśnie posyłam rodzicom taki ciepły uśmiech. Za kilka miesięcy sama przecież będę w epicentrum dziecięcego cyklonu i mam nadzieję, że w takich chwilach zauważę wokół siebie uśmiechy innych ludzi, a nie ich srogie i naganne spojrzenia, że co za matka i jaki bachor rozwydrzony. 😉

  7. Nie zwracam uwagi – a niech drze paszcze az mu przejdzie… chociaz w srodku przewaznie sie gotuje…

  8. troche na inny temat,
    pamietam ze czytalam u Ciebie o problemach czesania kreconych wlosow Twoich corek, wlasnie natknelam sie na szczotka tangle teezer u sroki
    http://www.srokao.pl/2013/02/kosmetyczny-piatek-magiczna-szczotka.html#more
    a tutaj link do producenta
    http://www.tangleteezer.com
    sama jestem posiadaczka dlugich wlosow i zawsze mialam klopot z rozczesywaniem, nawet z tego powodu przestalam rozjasniac zeby dac im odpoczac i zeby sie tak strasznie nie kudlily…
    maz jechal do UK i kupili teraz nei mam z tym problemu, napawde polecam! no rewelacja! to jest najnowsze must have z rynku brytyskiego (jest tez wersja dla malych rozowych ksiezniczek;)
    jedyny minus – cena

  9. No wreszcie znalazłam coś co mnie podnosi na duch i zaczynam wierzyć w to, że dwulatek jest mój normalny. Moja córeczka co jakiś czas kładzie sie na glebie w sklepi lub tupie nogami, wówczas dookoła widzę tylko pełne politowania spojrzenia zwłaszcza starszych kobiet. Dobrze, że tu trafiłam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz