Są wakacje, jest 40 stopni!

Są wakacje, jest 40 stopni!

Są wakacje? Są. Sęk w tym, że te 40 stopni to jest mierzone na czole Córki Drugiej. W zeszłym roku – przypomnę – miała o tej porze roku ospę z powikłaniami. No i przylazła w środku nocy, kręciła się, wierciła. Rano sprawdziłam temperaturę, bo twierdziła, że boli ją czoło.

– Czy jeszcze cię coś boli?

– Tak. Nogi. Całe.

Kazałam usiąść, brodą dotknąć klatki piersiowej. Jęknęła, że plecy w krzyżu zabolały, położyła się znowu.

– Ciemno tutaj… – powiedziała.

O kurczę… No idealnie jasno nie jest, bo rolety, ale żeby ciemno… Może ona nie widzi?

– CD, pokaż, gdzie leży komputer?

CD wskazała prawie dokładnie. No ale zawsze tam leży, to może przypadkiem. Pokazałam jej termometr. Córka nie wiedziała co to. Pokazałam wieszaczek w kształcie serduszka.

– Serduszko – orzekła.

Pokazałam słoiczek z balsamem do ust. Powiedziała co to, dopiero jak go otworzyłam. O tym, że widzi przekonałam się za chwilę, gdy wskazała rączką spray do bólu gardła i poprosiła by jej psiknąć.

– Gardło cię boli?

– Nie. Lubię ten smak…

Yhy. Kazałam jej leżeć, wypoczywać, ta stękała, jęczała, w międzyczasie rozbolał ją też brzuch. Obraz nędzy i rozpaczy. Zajrzałam do pokoju Córki Pierwszej i powiedziałam:

– To możesz obejrzeć jakąś bajkę.

Córka Druga na to odzyskała wzrok i władzę w nogach, zerwała się z łóżka i pobiegła oglądać bajkę.

.

.

.

.

PS. Dostałam zlecenie. Sześć paczek tekstów po 10 sztuk. I klient zadaje standardowe pytanie – ile czasu zajmie mi pisanie jednej paczki. A ponieważ ma niestandardowego wykonawcę, dostał odpowiedź:

„2 dni przy grzecznych dzieciach, 3 dni przy upierdliwych. Aczkolwiek mam pewne środki przymusu”


16 thoughts on “Są wakacje, jest 40 stopni!”