Zagadka bez rozwiązania

Zagadka bez rozwiązania

Zachodzę w głowę od wielu już lat. Szukam rozwiązania. W kartach, u wróżbity Macieja, w Wikipedii i na forach Gazety, w pismach filozofów.

Zapobiegam, uprzedzam, kontroluję.

I wciąż nie wiem, dlaczego dzieje się tak, że… są dzieci, które zawsze, zawsze… ale to zawsze i gdziekolwiek – śnieg, trawa, piasek, asfalt. Zawsze!

Wejdą w psie gówno.

I dlaczego tym dzieckiem musi być moja młodsza córka?


16 thoughts on “Zagadka bez rozwiązania”