Mała Agatka – mało utalentowana wróżbitka

Mała Agatka – mało utalentowana wróżbitka

Córki się dzisiaj zsynchronizowały i obie zgubiły stroje na WF. Córka Druga cały worek – to tak jakby mnie nie dziwi, chociaż dowiedziałam się o tym, że zgubiła w momencie, kiedy przez przypadek go znalazłam. Z kolei CP posiała tylko gatki. Na szczęście wisiały na wieszaku z rzeczami znalezionymi. I czego tam nie było: od butów, przez bluzy, t-shirty, czapki aż po… elegancką, satynową sukienkę na ramiączkach. Niestety, za mała na mnie była.

Córka Druga wróciła ze szkoły z resztkami pożywienia. Przypominam, że chodzi do oddziału przedszkolnego i jest w grupie z 4 i 5-latkami. No przyuważyłam te resztki pożywienia i mówię:

– O, papryczki dzisiaj dostaliście?
– Tak. A Agata mówiła, że będę po nich srać żywym ogniem, ale nie srałam….

Zupa dyniowa z moich ust trafiła na ścianę. Na szczęście na zmywalną. Jednak było lepiej, gdy podczas obiadu CD nic nie mówiła. 

Córka Pierwsza natomiast miała jakiś duży sprawdzian. Po liście zagadnień, które dostałam na tydzień przed tym wielkim wydarzeniem wnioskowałam, że już jest w klasie maturalnej, a nie w drugiej podstawówki… Uznałam, że może tym razem ją przygotuję. Wiecie, tak jak każda porządna matka… Nie bardzo jednak wiem, jak się przygotowuje dziecko do sprawdzianu, poza tym bardzo szybko zapomniałam o tym, że ma być i tylko w niedzielę wieczorem spytałam:

– Córka, a ty umiesz coś z tego?
– No raczej tak…

I dostała szóstkę. Jestem idealną matką – dałam córce dobre geny i to wystarczyło.


12 thoughts on “Mała Agatka – mało utalentowana wróżbitka”