Matki szkolnie doświadczone

Matki szkolnie doświadczone

Pytanie mam. Proste acz zasadnicze. Czy ja mam oświadczyć OB, że zrzutka na wyprawkę szkolną obejmuje także plecak? Taki duży, na planie kwadratu, z profilowanymi plecami, szerokimi szelkami, pierdylionem odblasków i kucykami/Elsą i Anną/potworami z Monster High?

Czy dziecko w pierwszej klasie nosi coś więcej poza:

– gumkami do robienia bransoletek,

– kanapkami,

– wodą,

– obrzydliwymi marchewkami/jabłuszkami z akcji „dajemy dzieciom paskudne warzywa i owoce, które i tak potem zjedzą świnki morskie”

– mlekiem czekoladowym, które nawet obok mleka nie stało, za to skąpało się w alergenach,

– zeszytem i piórnikiem?

Czy książki nie zostają po prostu w klasie? Czy mi się po prostu ze szkołą skandynawską pochrzaniło? I ten dzieciak potrzebuje walizy na kołach i wozu drabiniastego, by do szkoły donieść to, czego potrzebuje?


94 thoughts on “Matki szkolnie doświadczone”