Matka ma też fajnych klientów

Młodych, wysokich, świetnie zbudowanych… eee… ale ja nie o tym.

Przyszedł do mnie raz klient i zostawił buty do reklamacji. Pyta się:
– A czy można otrzymać obuwie zastępcze?
– Tak, oczywiście, ale mamy tylko damskie, rozmiar 37. Bierze pan?
– A to nie, rezygnuję.

Wraca po dwóch tygodniach i dowiaduje się, że reklamację uznajemy, dostanie zwrot gotówki, więc pakuję jego stare, zepsute buty do pudła:
– Proszę się z nimi pożegnać, gdyż ulegną spaleniu…
– Ja się na to nie godzę, to były świetne buty!
– No to właśnie chciałam panu powiedzieć, ale mi pan przerwał, że proszę przynieść urnę, prochy panu odsypiemy.
– Haha, ale tak na serio… faktycznie zostaną spalone??
– Tak na serio to nie mam zielonego pojęcia.

Już chciałam rzec, że będą częścią darów dla powodzian, ale nie każdy kuma mój czarny humor. Na przykład, gdy kiedyś powiedziałam szefowej, że na pytanie klienta:
– Czy będzie jakiś rabat?
Będę odpowiadała:
– Rabat to stolica Maroko.
Ona się uśmiała, jeden z klientów nie bardzo….


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz