Ach ten urok różu

Córka Pierwsza odespała trochę noc i dałam jej obiad. Odrobinę makaronu z pesto i pomidorami. Po obiedzie zarządziłam bajki, bo muszę popracować, a ją posadziłam u dziadków z jej srebrną miseczką. Po kwadransie słyszę, że CP urzęduje w łazience, coś brzęczy, leci woda z kranu.

– Co robisz?

– Miskę myję.

– Wymiotowałaś?

– Tak, ale na różowo. Fajnie, bo ja lubię różowy!


9 thoughts on “Ach ten urok różu”

  1. ta srebrna miseczka to mi przypomina jak kiedyś ja i siostra miałyśmy taką przypadłość żołądkową i obie rzygałyśmy do małego, metalowego wiaderka, ja leżę zielona na łóżku, a ona wypłukuje wiaderko w łazience, nagle wołam:
    – Karolina szybko! wiadro!
    na co ona popędziła do mnie po czym w połowie drogi …. zapełniła wiaderko wiadomo czym…
    – Sorry… – powiedziała i obróciła się na pięcie…
    nie zapomnę tego wyrazu twarzy – bezcenny 😀

  2. Ostatnio moja własna córkę kąpałam w kali i na widok pięknie różowej wody pomyślałam o Twojej CP:) Kąpiel idealna? (duuużo wody w wannie plus 1 tabletka wcześniej rozpuszczonejgo nadmanganianu;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz