Córka empatyczna

Córka empatyczna

Obudziły mnie o 6:13. W niedzielę. Małpy. Darły się, trzaskały drzwiami. Takie tam. Do 9 szwendałam się po domu popijając kawę za kawą i czekając na tradycyjną niedzielną jajecznicę w wykonaniu dziadka. W czasie śniadania, gdy ja podpierałam brodę widelcem, Córka Druga uznała, że sprawdzi co robi jej ulubiony kot. O ten:

kot

Podreptała na poddasze dziadków. Po chwili wyłoniła się na górze schodów i krzyknęła:

– Ciszej tam, bo Dyziu nie może przez was spać!

– Dziecko, ten kot jest głuchy – powiedziałam zgodnie z prawdą, a dziadek dodał:

– Żebyś ty tak dbała o sen własnej matki, jak o kota….

Nic dodać, nic ująć. W tym domu najlepiej być kotem. Głuchym jak pień.


11 thoughts on “Córka empatyczna”