Córka Pierwsza i jej intuicja

Dziewczyny mają iść do przedszkola. To postanowione, wniosek w pracy na dofinansowanie wypisany. Przedszkole wybrane zostało już kilka dni temu, ale że się zamyka o 18.00, a my potrzebujemy dłużej otwartego, zaciągnęłam Córki do jeszcze jednego. Bawiły się w nim 1,5h, podczas gdy dyrektorka opowiadała mi, jak to u nich jest fantastycznie, bosko etc. Ja bacznie obserwowałam wszystko dookoła, czułam że babka cierpi na chorobę zwaną mitomanią, ale ogólnie przedszkole uznałam za właściwe dla moich dzieci. Gdy przyszło do omawiania szczegółów przyjęcia Córka Pierwsza rozryczała się, rzuciła mi się w ramiona i nie bardzo wiedziała czy chce zostać, czy iść do domu. Wreszcie zebrałyśmy się i poszłyśmy.

W aucie CP:
– Chcę iść do przedszkola z Kubusiem Puchatkiem*
– A nie do tego? To jest duże, fajne panie, pan grał i śpiewał… Nie podobało Ci się?
– Nie, chcę do Puchatka.

W domu podekscytowana, że znaleźliśmy fajne przedszkole niedaleko domu, czynne do 19.00 zaczęłam szukać opinii. I znalazłam. Kiepskie. Córki pójdą do Puchatka.

* Połowa przedszkoli w naszym mieście ma „Puchatka” w nazwie i logo. Omawiane przedszkole wspomniane było także w tej notce.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz