MasterChef Junior

MasterChef Junior

Córka Druga zrobiła sama obiad. Sama samiusieńka. A ma 4,5 roku. Kotlety mielone i kalafior z masełkiem i bułką tartą zrobiła. Bo ona nie pości w piątki.

A było to tak.

Kalafior gotował się w garnuszku, olej na patelni skwierczał, ja mieszałam mięso z jajkiem, cebulką i przyprawami. Do kuchni wkroczyła Córka Druga.

– Mogę popatrzeć? – i zaczęła do szafek kuchennych przyciągać krzesełko.

A że ma zacięcie kulinarne, to pozwoliłam. Usiadła więc na blacie, po turecku, ze stópkami prawie w misce z mielonym. Ja formowałam kotlety, otaczałam w bułce tartej, wrzucałam na patelnię. Kalafior się gotował, masło rozpuszczało, kotlety się smażyły. Gdy ściągnęłam gotowe z patelni, CD spytała, czy sama może też zrobić kilka. Zeskoczyła z blatu, umyła ręce, ja w tym czasie wyłączyła wodę pod kalafiorem, rozłożyłam talerze. CD uformowała z moją pomocą trzy klopsy, otoczyła w bule, ja wrzuciłam to na rozgrzany olej i zawołałam na obiad Córkę Pierwszą.

Obie usiadły przy stole, postawiłam przed nimi pełne talerze, na co odezwała się CD:

– A wiesz, że JA ZROBIŁAM TEN OBIAD?

No to teraz CP wie, ja wiem, wy wiecie…


15 thoughts on “MasterChef Junior”