Subiektywna ocena porządku

W łazience od trzech dni panował syf. Kibel czekał na zalanie domestosem, podłoga na umycie, kuweta z kocim żwirkiem właściwie pozostała bez żwirku, a biedne koty nie miały już w czym zakopywać urobku.

Córka Pierwsza jednak jak zwykle wyszła z łazienki, zostawiła na oścież otwarte drzwi, zapalone światło.

– Zamknij tę brudną, śmierdzącą łazienkę – powiedziałam.

Po południu kibelek umyłam, kuwetę wyszorowałam, wyparzyłam, wysypałam świeżutkim żwirkiem, podłogę przeleciałam mopem, na półce postawiłam proszek do prania, który ślicznie pachnie. Weszła Córka Pierwsza do łazienki, zrobiła co miała, wychodzi, zamyka drzwi i krzyczy na całe mieszkanie:

– Fuj, trzeba zamknąć tę brudną, śmierdzącą łazienkę. A fe!


2 thoughts on “Subiektywna ocena porządku”

  1. Rany, trafiłam na tego bloga przez przypadek i tak mnie wciągnął, że czytam od początku, wow!
    Mamy córki w tym samym wieku, tylko Twoja CD jest starsza od mojej o 2 msc.

    1. No i tak czytam i czytam i dziś doszłam do tego, że Ty chyba opisujesz moje życie!
      A co do sprzątania to ja kiedyś wysprzątałam chałupę, tak że perfekcyjna pani domu byłaby ze mnie dumna, a moje dziecko rzece do swej koleżanki przedszkolnej: wiesz zaprosiłabym Cię, ale w domu mamy burdel taki, że nie idzie wejść!
      Ręce mi opadły!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz