Za stówę zamknę usta

Za stówę zamknę usta

– To ja pojadę Hondą – powiedziałam dzisiaj do Ojca Biologicznego zbierając się na zakupy.

– No nie wiem… a jak znowu będziesz stówą na trzecim biegu jechać? – spytał OB pamiętając moje ostatnie podróże przez Warszawę, kiedy to mi się ilość pedałów o jeden nie zgadzała (moje Clio ma automatyczną skrzynię biegów).

– Jak będziesz mnie traktował jak idiotkę, to….. – i tutaj zamilkłam, bo OB wręczył mi banknot 100 zł.

– To na roletę i kup coś na obiad

– OK.

– To co mówiłaś? Bo nie dokończyłaś… – spytał.

– A już nic….

Wzięłam stówę i pojechałam. Stówą na piątce, regularnie zmieniając biegi. Po powrocie oznajmiłam:

– Ponieważ roleta okazała się o dychę tańsza niż wstępnie wycenili, na obiad będzie mięso!

No nie ma to tamto. Może biegów zmieniać już nie potrafię, ale za 100 zł roletę kupić i rodzinę wykarmić jak najbardziej!

A potem było nieco gorzej. Taka sprawa dla MOPS-u.

– A ty co tutaj robisz, śmierdzielu? – spytałam pieszczotliwie starego psa dziadków, który rozłożył się na moim dywanie.

– Rysuję przecież! – odpowiedziała siedząca niedaleko Córka Druga.

….


17 thoughts on “Za stówę zamknę usta”