5 linia frontu remontowego

5 linia frontu remontowego

„Dryfujące Kry”… No jakby to powiedzieć…. Pomalowałam pół pokoju, patrzę, patrzę i mówię do siostry:

– Bardziej to niebieski wpadający w szary niż szary wpadający w niebieski….

Przyszedł dziadek, zerknął na ściany, już się spodziewałam przytyku jakiegoś, że nierówno i teges, a dziadek:

– Ładny kolor. Taki niebieski wpadający w szary.

No zajebiście po prostu. Mam niebieski pokoik i muszę z tym żyć. Uroczo.

A w ogóle to ja dzisiaj pomalowałam więcej niż miałam w planach, bo się Neostrada zepsuła. Najpierw wydzwaniałam do obsługi, potem wzięłam się za malowanie. Po 2 godzinach zadzwonił monter, że zaraz będzie. A router oczywiście w moim pokoju. Tym, gdzie jeden grat na drugim, pędzle, wałki, farba, folia malarska. Monter czuł się nieswojo. Chyba zwykle go witają ciasteczkami i szklanką mleka, a nie tak…. z drabiny i z wałkiem w łapie.

– Bo wie pan…. Jak mi się zepsuł Internet, to pomyślałam, że remont zrobię….

Monter rozejrzał się po pokoju, nogą nieco zgarnął graty, żeby dostać się do telefonicznego gniazdka i rzucił ripostę:

– To może zostawić jeszcze na dwa dni popsuty?

Dowcipniś. Ale po paru minutach szukania z czego wynika awaria, wsadził ten kabelek, co go chyba przypadkiem wyrwałam na miejsce i pojechał. Internet działa….

 


19 thoughts on “5 linia frontu remontowego”