A co się takiego stało?

Dzieci dzisiaj bawiły się w ogródku. Co prawda pod moim czujnym okiem, ale jednak. Jeździły laufradem, na samochodzikiem, Córka Pierwsza ćwiczyła jazdę na swoim różowym rowerze, grały w piłkę, kopały w piaskownicy, bawiły się w dom w „kurniku*”. Utaplały się trawą, skakały, biegały, piszczały. I tak przez dwie godziny, bez jęczenia, że chcą wrócić do domu, że im się nudzi. Dlaczego? Co się takiego stało? Czy Matka Sanepid kupiła im jakieś ogrodowe zabawki? Czy obiecała lody, jeśli pobawią się w ogródku? A może chore jakieś były?

Otóż nie! W domu nie było prądu. Czyli z bajek nici.

Od dzisiaj nigdy po południu nie będzie prądu…

 

 

 

* Domek na drzewie. A w zasadzie na pieńku, który został z drzewa. Produkcji Ojca Biologicznego.


7 thoughts on “A co się takiego stało?”

  1. noooo…. to jest ekstra :o))) też dzisiaj przegoniłam mojego Malucha z piłką po podwórku :o)))) oby jak najwięcej takich dni bo juz spragniona jestem słońca słońca słońca… :o)))

  2. Wszystko przede mną widzę (po przeczytaniu wszystkich postów z bloga 😛 ). A ja miałam nadzieję, że lepiej będzie… Od 15 (w sumie to dłużej, bo i ciąża wredna była) miesięcy miałam nadzieję…
    Na przyszłośc zapamiętam z tym prądem!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz