A to gnida!

A to gnida!

W placówce córki alarm. Wszy. Znaczy nie że epidemia jakaś, ale jedno dziecko miało, więc teraz odkażanie i takie tam. Dzisiaj całe przedszkole waliło cytryną, obrazki z wszami straszyły ze ścian bardziej niż pająki i czarownice tydzień temu na Halloween, wszyscy mieli obowiązek wyprać, umyć, zdezynfekować.

Kudły pociech moich sprawdziłam – czyste, chociaż ja już mam odruch drapania się po głowie na samą myśl o gnidach i krwiożerczych paskudach (wciąż piszę o wszach….). Kupiłam córkom preparat odstraszający. Niestety nie odstrasza córek ode mnie, tylko ponoć wszy od córek. Że się niby włosy spryskuje i tak dzieci puszcza do szkoły/przedszkola. Ta…. wstyd z takimi tłustymi je z domu wypuścić…… Nie wiem kto to wymyślił, żeby to tłusty olej był… i czemu nie ostrzegł?

I jak wyprać kapcie, żeby się pozbyć ewentualnego robactwa a nie podeszwy?


53 thoughts on “A to gnida!”