A Wy jecie zupkę?

A Wy jecie zupkę?

Gdzieś widziałam takie ogłoszenie….

„Drodzy rodzice, nie wierzcie we wszystko co dzieci mówią o naszym przedszkolu. W zamian za to my obiecujemy nie wierzyć we wszystko, co dzieci mówią nam o Was”

Zgadza się. Przykład? Ot, wydarzenie z życia mojej przyjaciółki.

Dziecko lat 3. Kiepsko sypiało od jakiegoś czasu. Rzucało się po łóżku, mówiło przez sen. A mówiło coś bardzo niepokojącego:

– Ja nie chcę jeść zupki! Nie chcę zupki!

Przyjaciółka się nieco zaniepokoiła, więc zanim dziecko się porządnie ocknęło, wzięła je na spytki.

– Kochanie, kto ci każe jeść zupę?

– Pani w przedszkolu – powiedziała zaspana 3-latka.

No pięknie! Dzieciom zupę wciskają. Na siłę. Maluch ma już lęki przez to. Niedobrze. Poszła zaniepokojona do wychowawczyni, sprawę wyjaśnić na spokojnie.

– Bo wie pani, my dzieciom obiadu nie wciskamy na siłę….  – tłumaczyła przyjaciółka. – Wychodzimy z założenia, że jak zgłodnieje, to sama zje. Jak ona nie chce, to proszę, żeby nikt jej tej zupy nie wciskał.

Wychowawczyni zrobiła wielkie oczy. Bo przecież w tym przedszkolu zwyczajów takich nie ma. Kto nie chce – nie je. Kto chce dokładkę – dostanie. Zaczęło się więc dochodzenie, która to pani zmusza tak okrutnie dzieci do jedzenia zupy. Długo nie trwało. Wychowawczyni szybko skojarzyła fakty.

– Gdy dzieci jedzą, to pani A. (delikatna, zawsze uśmiechnięta blondynka), która gdzieś tam w kącie stoi i zerka na dzieci w stołówce, mówi: „Jedzcie dzieci zupkę, jedzcie”.

Także wiecie…. „Nie wierzcie we wszystko co dzieci mówią o naszym przedszkolu…”

A tak odchodząc od tematu zupy…

To uczucie, gdy pod samą szkołą dowiadujesz się od córki, że plecak utaplała w psiej kupie… bezcenne.


8 thoughts on “A Wy jecie zupkę?”

  1. Jak pracowałam jako opiekunka to dziewczynka, którą pilnowałam i która za mną przepadała naopowiadała swoim rodzicom, że ją biję żółtym paskiem po szyi. Nawet takiego nie miałam. Nie wiem skąd to wzięła, ale na szczęście rodzice mieli poczucie humoru i długo się z tego śmialiśmy.

  2. mój syn zapewniał mnie, że jak coś nabroi to ciocia Anetka zawiesza go pod sufitem na wielkim haku albo zamienia w drzewo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz