Baby są jakieś dziwne

Baby są jakieś dziwne

Dzień Kobiet. Niby jutro, ale wg jednej reklamy właśnie jest Noc Kobiet.

W zeszłym roku, na 8 marca Ojciec Biologiczny zabrał mi sprzed nosa dzieci, a ja kupiłam sobie sukienkę i sushi. W tym roku, jak na zaniedbaną feministkę*, czyli wypisz-wymaluj dżenderbabochłopa przystało, zaszłam do sklepu z bielizną po zapas biustonoszy. Co bardziej koronkowych, ozdobnych, z cyrkoniami i buk wie czym jeszcze.

– O, ten jest śliczny. Taki romantyczny… – mówię do brafitterki (to taka sprzedawczyni co dobiera biustonosze. Wchodzi do kabiny z kobitą o rozmiarze stanika 85B, a wychodzi z 70F).

– O tak. Ten to tak na wieczór…. – powiedziała brafitterka.

– Dokładnie. Założę sobie sam stanik i usiądę wieczorem przed telewizorem.

Kolega miał jednak inne podejrzenia w związku z moim zakupem:

Będziesz je palić w ramach zerwania z okowami, w które wciska kobiety nieludzka, patriarchalna kultura tego świata? – spytał jak zwykle błyskotliwe Romek.

Nówka sztuka staniki po stówie? Założę je na randkę z jakimś dominującym samcem…

No powiem Wam, nie jest lekko być kobietą.

* Jeśli czegoś nie wiecie o feministkach, to spytajcie dziadka. On się z jedną ożenił prawie 36 lat temu, dwie spłodził i wychował, a dwie kolejne rosną pod jego dachem i on im co niedziela serwuje jajecznicę i naprawia im rowerki. Ma chłop ubaw po pachy i nie narzeka. Mówię Wam!


32 thoughts on “Baby są jakieś dziwne”