Bez sensu te całe wakacje…

Bez sensu te całe wakacje…

Jestem tak zestresowana wyjazdem, że nie mogę jeść, jest mi zimno i mam dreszcze – typowa moja reakcja na duży stres. Niby jestem spakowana, a ciągle coś wyjmuję, wkładam od nowa. Bilety mam wydrukowane, a jednak sprawdzam kilka razy, czy pociąg do Warszawy na pewno odjeżdża o tej porze, o której miał odjeżdżać wg rozkładu. Mam ochotę zadzwonić kolejny raz do LOTu, by się upewnić, że odprawę mogę zrobić na lotnisku bezpłatne, zastanawiam się czy warszawskie lotnisko jest tak wielkie, że zabłądzę i nie zdążę na lot, czy jednak nie.

Martwię się też o to, czy nie będę za bardzo tęsknić na dziewczynami, mimo że jeszcze wczoraj cieszyłam się, że od nich odpocznę. Ucieszyłam się też, że dostałam dzisiaj wpłatę od firmy, która wg umowy mogła mi zapłacić nawet za 2-3 tygodnie, ale zrobili mi niespodziankę, by zaraz potem zacząć sobie wyobrażać, że wezmę za dużo gotówki i mnie okradną….

Masakra. Można to jakoś odwołać? Może ja jednak pojadę sobie do Karwi….


59 thoughts on “Bez sensu te całe wakacje…”